okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 9/2014 >> Wyprawa w tempie pieszego

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Styl życia >> Tomasz Supcziński


Wyprawa w tempie pieszego

Z Tomaszem Supczińskim, asystentem rowerowym, współprowadzącym akcję społeczną „Marzenia bez granic”, rozmawia Jakub Terakowski
Ostatnie metry wyprawy, Sopot, 14.05.2014. Od lewej: Marcin Wieczorek (kierowca wyprawy), Janusz Radgowski, Tomasz Supcziński
Trudno będzie poprawić Twój rekord...
– Jaki rekord?
 
Przejechałeś przez Polskę, z Krakowa do Sopotu, ze średnim tempem 7 km/godz., czyli marszu energicznego turysty. Trudno jechać wolniej.
– Tempo nadawał Janusz Radgowski na wózku inwalidzkim, ja mu tylko asystowałem. Pod górę  jechaliśmy czasem tak powoli, że musiałem zsiadać i prowadzić rower, ale na zjazdach zastanawiałem się, czy wózek wytrzyma tę prędkość. Albo, czy policja nie zatrzyma nas za przekroczenie dozwolonej szybkości... (śmiech)

Kim jest Janusz Radgowski?
– Niepełnosprawnym mieszkańcem Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie, koło Gąbina. Ma amputowaną nogę, wyciętą nerkę, na jedno oko nie widzi zupełnie, a na drugie słabo. Jest też sportowcem, w młodości wyczynowo uprawiał kolarstwo, a na wózku inwalidzkim startował w kilku maratonach. W ubiegłym roku Janusz postanowił przejechać wózkiem przez Polskę, kwestując po drodze na leczenie Czarka Olbińskiego, niewidomego z porażeniem mózgowym. Janusz ujął mnie pogodą ducha oraz tym, że pomimo niepełnosprawności, pomaga osobom jeszcze bardziej pokrzywdzonym przez los. W ten sposób udowodnił, że niepełnosprawni nie tylko potrzebują wsparcia, ale potrafią służyć też innym. Pojechałem z nim jako eskorta.

Jak go poznałeś?
– Prowadzę w Toruniu akcję społeczną „Marzenia bez granic”. Nie mamy osobowości prawnej, nie jesteśmy ani fundacją, ani stowarzyszeniem. Po prostu raz w roku staramy się spełnić marzenie jednej osoby, która na to zasługuje – naszym i innych zdaniem. W roku 2011 zorganizowaliśmy wyprawę na Kilimandżaro dla niepełnosprawnego fizycznie Kuby Kowalskiego. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Achiwum Tomasza Supczińskiego