okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2014 >> 9/2014 >> Spacerkiem po wulkanach

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Indonezja – Sumatra, Jawa, Bali, Lombok


Spacerkiem po wulkanach

Daria Grzybowska
Równik! Dotarcie do tego miejsca zajęło nam ponad pół roku i ponad 11000 kilometrów przejechanych na dwóch kółkach
Płynąc promem z Malezji do Indonezji, czujemy buzujące w nas podekscytowanie. Nowe miejsce, nowy kraj zawsze wzbudza ciekawość i wrażenie, jakby wyprawa zaczynała się od nowa. Indonezja to ogromny, niesamowicie różnorodny, pełen wulkanów, lazurowych lagun wyspiarski kraj. Czujemy, że czeka nas tam niesamowita przygoda. 
 
Na pierwszy strzał poszła Sumatra. Rzadko odwiedzana przez turystów i bardziej dzika od pozostałych wysp, dzięki temu można poznać okolicznych mieszkańców, a my takie miejsca bardzo lubimy. Dopływamy do miejscowości Dumai i kierujemy się na zachodnie wybrzeże. 
Początkowo trasa leniwie wiedzie pośród pól ryżowych, podmokłych terenów i małych, zapomnianych przez wszystkich wioseczek. Przed 
miejscowością Bukakkingi zaczynają się nagle długie, mozolne podjazdy i pierwszy wulkan na naszej drodze – Merapi, nadal czynny i niebezpieczny dla otaczających go wiosek. Bardzo kusi nas, żeby na niego wejść, lecz akurat w momencie naszego przybycia dochodzi do niewielkiej erupcji i szlaki są pozamykane aż do odwołania. Szkoda, ale tak naprawdę naszym głównym celem na Sumatrze jest inny wulkan – Kerinci, najwyższy w Indonezji. Ale zanim do niego dojedziemy, przejeżdżamy bardzo ważny dla nas punkt. Wcześniej wielokrotnie zbliżaliśmy się do niego, aż wreszcie w miejscowości Bonjol, w zachodniej Sumatrze, oficjalnie przekraczamy bramy półkuli południowej. 
Dotarcie do równika zajęło nam sześć i pół miesiąca, ponad 11 tysięcy kilometrów przejechanych na rowerach. Jest to dla nas bardzo ważna chwila i długo nie możemy uwierzyć, że jesteśmy po drugiej stronie. Miejsce to symbolizuje niewielki monument, przedstawiający kulę ziemską z charakterystyczną, białą linią i napisem equator. Niby to tylko równik i biała kreska na jezdni, ale dla nas – moment przełomowy. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Marcin Grzybowski
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164