okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2014 >> 9/2014 >> Nie odkładaj wycieczki na później

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Beskid Niski – Podchełmie i Wawrzka


Nie odkładaj wycieczki na później

Michał Książkiewicz
Na Podchełmiu szosa trawersuje rozległe łąki i pola uprawne, z których rozpościera się daleka panorama kilku pasm pogórzy karpackich
Beskid Niski przez całe dziesięciolecia był najmniej ucywilizowanym pasmem górskim w Polsce. Jednak boom na łapczywe asfaltowanie w ramach dotacji europejskich i ministerialnych wszystkiego, co się da zawitał także i tutaj. Trzeba przyznać, że modernizacja kilku dróg gruntowych na przysiółkach połączyła ślepe szosy w atrakcyjne, bardzo widokowe górskie przeprawy. Jedną z takich szosowych enklaw są okolice góry Chełm koło Grybowa.
 
Chełm jest najdalej na północny zachód wysuniętym fragmentem Beskidu Gorlickiego, jednego z pasm na północnych forpocztach Beskidu Niskiego. Na rozległych łąkach okalających szczytową kulminację rozlokowały się rozproszone gospodarstwa przysiółka Podchełmie (po stronie północnej) oraz wsi Wawrzka (po stronie południowej i wschodniej). Wraz z rozbudową sieci drogowej pojawiła się możliwość przejazdu utwardzoną drogą z Grybowa przez Podchełmie do Kąclowej, a następnie z Kąclowej przez Wawrzkę do Ropy. Ruch zmotoryzowany na tej trasie jest minimalny, bo zarówno w Grybowie, jak i w Kąclowej nie ma jeszcze drogowskazów i o ciągłości tej szosy wiedzą tylko mieszkańcy…
Wycieczka przez Podchełmie zaczyna się w Grybowie tuż przy dworcu kolejowym, na ulicy Parkowej, którą prowadzi niebieski szlak pieszy. Wyjazd z miasta, mimo kilku skrzyżowań, jest nawigacyjnie dziecinnie prosty – wystarczy się trzymać niebieskich znaków. Cały podjazd jest usytuowany na wyasfaltowanym szlaku pieszym. Dla piechurów to niemiła informacja, ale dla mnie, miłośnika rowerowych podjazdów, to wręcz woda na młyn. A w zasadzie młynek, bowiem po przecięciu drogi krajowej nr 28 nachylenie wzrasta do 15 procent i łańcuch ląduje na najmniejszej zębatce korby, a największej kasety. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Michał Książkiewicz