okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2014 >> Na kole
kole Bałtyku

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> wzdłuż Bałtyku


Na kole
kole Bałtyku

Michał Stuchły
Pierwsze spotkanie naszych rowerów z plażą i morzem

Wielodniowa wyprawa rowerowa od kilku lat była moim marzeniem. Ale jak je spełnić, gdy w pracy trudno o odpowiednio długi urlop, a upragnione wolne chwile chce się poświęcić najbliższym? Było tylko jedno rozwiązanie – wyruszyć całą rodziną.

Wbrew pozorom zachęcenie wszystkich nie było wcale trudne. Pomogły odpowiednie lektury – relacje Niniwa Team, Robba Maciąga i oczywiście comiesięczna lektura „Rowertouru”. Przygotowania trwały cały rok. Wreszcie skompletowaliśmy sprzęt rowerowy oraz dopracowaliśmy szczegóły trasy.
2.20 – pobudka po zaledwie czterech godzinach snu. Przyjaciel Alek przyjeżdża po nas o 3. Bez jego pomocy w żaden sposób nie dowieźlibyśmy czterech rowerów o tej godzinie do Katowic. Jak się później okazuje, Kuba zapomina legitymacji szkolnej i swoich pieniędzy.
Pociąg odjeżdża o 4.58. Zajmujemy wagon, jesteśmy w nim jak na razie sami, rowery są w pomieszczeniu obok. Nasza wyprawa się zaczyna! Jeszcze rok temu, kiedy podczas leniwych wakacji na Korfu jej pomysł zrodził się w naszych głowach, wydawał się zupełnie nierealny. Kuba i Zuzia nie mieli nawet odpowiednich rowerów, a sakwami dysponowałem tylko ja. Żadnego namiotu, karimaty, kuchenki turystycznej…
Ania i Kuba zasypiają na leżąco, Zuzia kręci się po wagonie. Czujemy się jak w hotelu na kółkach. Do Koszalina docieramy o 15.30. Na niebie świeci słońce. Razem z nami z pociągu wysiada para Francuzów z dzieckiem, rowerami i przyczepką, co dodaje nam otuchy na starcie naszej wyprawy. Po wyplątaniu się z ulic Koszalina, wspaniałą asfaltową drogą rowerową mkniemy do Mielna, do którego docieramy po dwóch godzinach i wreszcie widzimy morze.
Ruszamy do celu dzisiejszego etapu – miejscowości Unieście. Gdy docieramy na kemping, z nieba nagle obrywa się krótka, ale bardzo intensywna ulewa. Siedzimy w namiocie i schniemy. Jeszcze wybieramy się na wieczorny spacer na plażę przy zachodzącym słońcu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Stuchły
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164