okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2014 >> 8/2014 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Jeśli ci z Was, którzy jeszcze nie próbowali, a zastanawiają się, czy w dwuosobowej przyczepce rowerowej mogą bezkonfliktowo podróżować trzylatek z dziewięciomiesięczną siostrą – spieszę donieść, ba – pochwalić się – że mogą! Z duszą na ramieniu zapakowaliśmy pewnego lipcowego dnia naszą parkę do przyczepki, oczekując przepychanki. Z racji tego, że synek wziął jeszcze ze sobą sporej wielkości dinozaura, a na głowę założył kask strażacki (na rowerowy nie dał się namówić, w końcu – jak nas przekonywał – kask to kask), w środku zrobiło się naprawdę ciasno. Zdziwienie nasze było tym większe, że maluchy umościły się wygodnie i bez słowa sprzeciwu czekały na dalszy ciąg wydarzeń. Strategicznie obliczyliśmy, że po pierwszych paru kilometrach maluchy zasną, dzięki czemu my zrobimy kilka następnych, potem zarządzimy przerwę na kąpiel nad jeziorem i podwieczorek, następnie cały plan powtórzymy od początku. Tymczasem nasze pociechy nie zasnęły po pięciu, dziesięciu, ani nawet 20 kilometrach. Postój z kąpielą zrobiliśmy – a jakże – i ruszyliśmy dalej. Jadąc, synek co chwilę informował nas o widocznych na drodze śladach tyranozaura, czających się w rowie krokodylach i widzianej w lesie żyrafie… Trochę strofował siostrę, że nie mówi co widzi… Daliśmy się z mężem wciągnąć w zabawę, byliśmy na safari, tropiliśmy słonie oraz tygrysy i ani się obejrzeliśmy, a na liczniku wybiło nam 40 kilometrów i zaledwie parę zostało do domu. To chyba nieźle jak na pierwszy raz.
Ale najważniejsze, że oczy naszych maluchów pokazały nam świat, którego dotąd nie zauważaliśmy. Wcześniej była to po prostu jedna z tras
w naszej okolicy, którą niemalże na pamięć zaliczaliśmy kilka razy w sezonie.
Tymczasem jeśli wierzyć badaczom z Copenhagenize Design Company (polecam artykuł „Średni może więcej”), którzy miasto przyjazne rowerzystom oceniają nie tylko na podstawie długości dróg rowerowych, ale też liczby osób z danej grupy społecznej rowery dosiadającej, myślę, że polskie miasta i miasteczka za „rodziny z dziećmi” miałyby szansę na coraz wyższą lokatę. Z roku na rok na drogach widuje się bowiem więcej podróżujących maluchów – w fotelikach, przyczepkach, na rowerach czy rowerkach dołączonych do jednośladu rodziców lub dziadków. A jak mówi stare porzekadło: czym skorupka za młodu nasiąknie… Poniekąd nie tylko przyzwyczajamy najmłodszych do aktywnego trybu życia, ale również wychowujemy także przyszłych urzędników, polityków, planistów. A jak wiemy, prezydent czy wójt lubiący rowery to już połowa sukcesu.

Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna



Zdjęcie: Piotr Walędziak