okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2014 >> Które zabrać skarpetki?

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Które zabrać skarpetki?

Sławomir Bajew
 

Mówić mi tu, tylko szczerze, ile minut nabiliście operatorom telefonicznym, próbując ustalić w rozmowie ze znajomymi, co macie spakować na dłuższy wyjazd. Niewiele? To w takim razie przeglądaliście podróżnicze portale, żeby zasięgnąć języka. Też nie? To skąd do diaska wiecie, co ze sobą trzeba zabrać na wyprawę, a co można sobie darować? Rozumiem i gratuluję w takim razie czuja oraz praktycznego zmysłu. Ja zwykle zabieram albo za dużo, albo za mało. Dzieje się tak zarówno wtedy, kiedy spis przedmiotów i ubrań szykuję wcześniej, jak i wtedy, gdy jest to zupełny spontan. Nie krępujcie się, można ze mnie drwić. Szczerze Wam się zwierzam z mojej ułomności w nadziei, że kiedyś zdarzy mi się taki wyjazd, po którym powiem, że zapakowałem się w sam raz.
Ale, ale... zanim przejdziemy dalej, to wymieńcie proszę, co byście zabrali ze sobą na dwutygodniową wyprawę rowerową, zakładając, że będziecie jeździć po Polsce i nocować pod namiotami? Proszę bardzo! Pewnie, że namiot, śpiwór, karimata. O! Bardzo przytomne pytanie i już na nie odpowiadam: sakwy sztuk dwie i mapnik na kierownicę. Zatem? Dwa komplety rowerowe z krótkim rękawem, jeden z długim, polar, peleryna od deszczu, skarpety, buty rowerowe i takie do łażenia na noclegu, coś do spania (lubię to: coś, ale co?), kask, czapeczka, rękawiczki, „normalna” koszulka, bo czasem gdzieś trzeba pójść „na cywila”, spodnie, krótkie spodnie. Ach i gacie! Ile par? Na każdy dzień, czy dwie pary i prać? No, nie jest mi w tej materii łatwo. Pakowanie przed wyjazdem to takie chwile, kiedy pojmuję pełne nieporadności napięcie żony, wystającej każdego rana przed otwartą szafą przez długie minuty i wpatrującej się z nadzieją w znane sobie dobrze półki z ciuchami. Jakby spodziewała się tam dostrzec coś, co do tej pory jakimś niepojętym sposobem chowało się tam skutecznie przed nią, a tego właśnie ranka ona odkryje to coś i wdzieje na siebie, sprawiając sobie i otoczeniu nagrodę w postaci możliwości oglądania jej w owej nieoczekiwanej, zaskakującej kreacji... Zresztą, kobieta przed szafą to temat moich wieloletnich już zadziwień, zachwytów, zdumień i amatorsko prowadzonych badań.
W każdym razie powiedzmy, że ciuchy mamy z grubsza ogarnięte. Ekwipunek: klucze, łatki, dętka, pompka, bidony, ogniwko łańcucha, kuchenka, sztućce, korkociąg (nigdy nic nie wiadomo), kubek, talerzyk, latarka, telefon, ładowarka... Nie, no nie mogę! Jeszcze tyle rzeczy mi przychodzi do głowy, a bagażu tyle, że mogę się starać o przyczepkę. Przeglądam listę jeszcze raz. Wykładam rzeczy na podłogę. Dwa komplety rowerowe. Ba, ale które? Te z logo „Rowertouru” czy marketowce? Nie, są do bani. Różową, żółtą? Niech to jasny dunder świśnie! A to dopiero pierwsza pozycja. Kochani, wiele już razy tak się pakowałem, wiele już razy przeżywałem podobne rozterki. Wy też pewnie to znacie. I wiecie, co w tym wszystkim jest najlepsze? Ano to, że za każdym razem – niezależnie czy dobrze, czy niezbyt dobrze się spakuję – oznacza to jedno: że za niedługą chwilę wsiądę na rower i przeżyję kolejną piękną rowerową przygodę. A kiedy już ją przeżywam, nie zwracam uwagi na kolor i jakość koszulki. Piękna spotkania z ludźmi i przyrodą można doświadczyć nawet w drelichach. Niemniej skrobię się teraz po głowie, które zabrać skarpetki i czy dwie książki i talia kart będą mi naprawdę potrzebne... No to jadymy!!!

Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi Listę Przebojów, w paśmie przedpołudniowym prowadzi Babie Lato, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.