okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2014 >> Co nie jest zakazane…

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Kalejdoskop


Co nie jest zakazane…

Marek Rokita
 

…jest dozwolone. 11 maja w Bielsku-Białej Prezydent RP Bronisław Komorowski podpisał ustawę o zmianie ustawy Prawo wodne oraz niektórych innych ustaw. Jazda rowerem na wałach przeciwpowodziowych i terenach zalewowych jest już legalna. Znacznie łatwiej będzie też wyznaczać szlaki i budować drogi rowerowe.
To już koniec procesu legislacyjnego, o którym po raz pierwszy pisaliśmy we wrześniu ubiegłego roku. Ustawa została uchwalona przez Sejm 4 kwietnia zdecydowaną większością głosów. 24 kwietnia Senat przyjął ją bez poprawek. Za było 81 senatorów.
Dzięki nowo uchwalonej ustawie – przynajmniej teoretycznie – turystyka rowerowa będzie w Polsce rozwijała się szybciej. Dlaczego? Po pierwsze, zniesiono archaiczny i niezrozumiały zakaz jazdy rowerem po wałach przeciwpowodziowych i terenach zalewowych. Prawo to było co prawda nieegzekwowane, jednak znacznie utrudniało wytyczanie szlaków rowerowych w takich miejscach. Teraz sytuacja będzie dokładnie odwrotna. Jazda rowerem po wałach i w korytach rzek będzie z zasady dozwolona, a ewentualne zakazy będą wymagały inicjatywy odpowiednich instytucji. Po drugie, wprowadzono termin „droga rowerowa”. To samo w sobie ciekawe, bo do tej pory miał on bardzo niesprecyzowane znaczenie i czasem wynikały z tego nieporozumienia. Droga rowerowa to – w rozumieniu ustawy – „droga przeznaczona do ruchu rowerów albo rowerów i pieszych, z której może korzystać każdy, zgodnie z jej przeznaczeniem”. Po trzecie, drogi rowerowe będą mogły powstawać w oderwaniu od istniejących ciągów komunikacyjnych i nie będą miały statusu drogi publicznej, lecz wewnętrznej. To również spore ułatwienie – nie będą potrzebne plany organizacji ruchu, których określenie znacznie hamowało nowe inwestycje. Nie będzie przeszkód, by zbudować drogę rowerową na przykład śladem dawnej linii kolejowej bądź po prostu przez środek lasu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Marek Rokita