okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2014 >> Wyprawa z Panem Tadeuszem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> wschodnia Polska wzdłuż granicy


Wyprawa z Panem Tadeuszem

Katarzyna Fiedler
Rowery, dobre towarzystwo i w drogę! – przepis na udane wakacje

Naszą rowerową przygodę zatytułowaliśmy „Wyprawa z Panem Tadeuszem”. Zawiodą się jednak zarówno miłośnicy wieszcza, jak i amatorzy wysokoprocentowego trunku. Pan Tadeusz był pomysłodawcą i szefem całego wyjazdu, na który zabrał pięcioro swoich dzieci, z czego biologiczna była tylko córka Agnieszka. Tomka, Marysię, Magdę i Kasię, chcąc nie chcąc, przysposobił w drodze. W końcu czego się nie robi, żeby uzyskać zniżki rodzinne...

Trasa wiodła wzdłuż wschodniej granicy kraju. Nasz rowerowy tata sam przejechał już południową granicę, a zamierza objechać całą Polskę i zdobyć odznakę kolarską PTTK. Tymczasem na odcinek wschodni wybrał się w doborowym towarzystwie, któremu chciał pokazać spory kawałek Polski, dzieląc się przy tym bogatą wiedzą.
Kalwaria na początek
Za początek wyprawy można uznać moment, kiedy od pana Tadeusza otrzymujemy listę rzeczy niezbędnych na wyjazd. O tym, że nie wolno lekceważyć żadnego z punktów, przekonam się za kilka dni. Tymczasem, spakowana według własnego uznania, chwiejąc się od nadmiaru kilogramów, jadę rowerem na dworzec PKP w Poznaniu.
Kiedy pociąg relacji Poznań – Toruń opuszcza Gniezno, na pokładzie jesteśmy już w komplecie. W beztroskiej atmosferze, jakbyśmy jechali na długo wyczekiwany urlop do SPA, przesiadamy się jeszcze dwa razy i około 1.30 w nocy docieramy do schroniska PTTK w Przemyślu. Przejechanych rowerem kilometrów – na razie jedynie kilkanaście. Zasypiamy z myślą, że turystyka rowerowa nie jest chyba aż taka trudna.
Budzimy się i już nic nie wydaje nam się takie proste. Niebo zachmurzone, pada deszcz i jedyne, na co ma się ochotę, to zostać w łóżku. My jednak wyruszamy w stronę Kalwarii Pacławskiej. Trasa nie jest długa, jednak padający deszcz i strome podjazdy sprawiają, że przejechane kilometry można pomnożyć razy trzy.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Maria Frydrychewicz
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164