okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2014 >> 6/2014 >> Bicing pod palmami

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rower w mieście >> Barcelona


Bicing pod palmami

Paweł Kosicki
Słońce, palmy, morska bryza... To wszystko oferuje rowerzystom stolica Katalonii

Obok Amsterdamu, Kopenhagi czy Berlina, Barcelona wydaje się najbardziej zrowerowaną aglomeracją europejską. Kiedy w 2007 roku uruchomiono sieć rowerową Bicing, nikt nie spodziewał się, że charakterystyczne czerwono-białe rowery z małymi kołami wypełnią na równi z żółto-czarnymi taksówkami miejski krajobraz Barcelony.

Katalończycy niemal natychmiast pokochali swoje niewielkie, eleganckie rowery. Już po pierwszych dwóch miesiącach Bicing miał 30 tysięcy użytkowników. Dziś w mieście znajduje się ponad 420 stacji, przy których cumuje 6000 czerwonych rowerów. Bicing swą nazwę zawdzięcza połączeniu słów „bici”, zdrobniale oznaczającego rower, oraz skrótu BCN – lotniskowego kodu miasta, który dziś stał się jego nieoficjalnym logo, wypełniając T-shirty i pamiątki sprzedawane turystom tłoczącym się na La Rambli, reprezentacyjnym deptaku katalońskiej stolicy.
W przeciwieństwie do innych europejskich miast, w których system miejskich wypożyczalni stanowi uzupełnienie ruchu rowerowego, w Barcelonie mieszkańcy zazwyczaj nie używają własnych bicykli. Tu króluje miejski, czerwony „bici”. Niestety, system rowerów publicznych dostępny jest tylko dla mieszkańców i rezydentów miasta. Turystom pozostaje korzystać z wypożyczalni komercyjnych, których na szczęście nie brakuje.
W Barcelonie publicznymi rowerami odbywanych jest około 50 000 podróży dziennie. Jednak rower to nie tylko środek transportu. Równie aktywni są miłośnicy sportów rowerowych. Na rozbudzenie miłości Katalończyków do wszelkiej maści szosówek i ekstrawaganckich ostrych kół z pewnością mieli wpływ hiszpańscy mistrzowie kolarstwa – choćby tacy, jak Indurain, Contador czy Veloso. Miasto jest położone tuż nad brzegiem morza, wzdłuż którego brzegu ciągnie się wielokilometrowy, asfaltowy bulwar obsadzony palmami, będący idealnym miejscem na szosowy trening.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Paweł Kosicki