okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2014 >> Lekcja historii w cieniu bocianich skrzydeł

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Powiśle, Warmia i Mazury


Lekcja historii w cieniu bocianich skrzydeł

Sylwester Markow
Krzyżacką fortecę w Malborku można podziwiać z wygodnej drogi po drugiej stronie Nogatu

Niedzielny słoneczny poranek to idealna pora na start – ruszamy ku Mierzei Wiślanej. Asfaltowa szosa wzdłuż Szkarpawy kończy się za Izbiskami. W efekcie pryska nasz sielankowy nastrój – przed nami gruntowa polna droga ze śladami ulewnych deszczy: głębokie, błotniste kałuże na całej szerokości. Po dwóch kilometrach walki o przetrwanie wydostajemy się z pułapki.

W Rybinie jesteśmy kwadrans po przejeździe pociągu Żuławskiej Kolei Dojazdowej, straciliśmy więc okazję na obejrzenie operacji zamykania i otwierania unikalnego mostu obrotowego. Dłuższy postój robimy dopiero w Sztutowie. Czeka nas tu pierwsza lekcja historii – zwiedzanie byłego obozu koncentracyjnego Stutthof.
Dalej oznakowany szlak rowerowy prowadzi do Kątów Rybackich przez pięknie pachnący sosnowy las, typowy dla morskiego brzegu. Po posiłku obieramy kurs na Krynicę Morską. Najpierw kontynuujemy jazdę szlakiem przez las, ale w Skowronkach – pomni ostrzeżeń znajomych rowerzystów – wracamy na asfaltową szosę. Mimo sporego ruchu samochodów, sprawnie docieramy do portu i upewniamy się co do jutrzejszego rejsu. Wieczorem przez zatłoczone centrum wkręcamy się jeszcze na wzgórze z latarnią morską, spotykając po drodze niczym nieskrępowane dziki baraszkujące na ulicy.
Rankiem ani śladu po pięknej pogodzie. Wiatr, ołowiane chmury i ogromne stada kormoranów z pobliskiego rezerwatu towarzyszą nam, gdy wjeżdżamy na statek. Na szczęście, gdy tylko dopływamy do Fromborka, robi się cieplej, a słońce zaczyna swą spóźnioną pracę. Kolejne godziny mijają nam niepostrzeżenie na zwiedzaniu wzgórza katedralnego – wieży wodnej, zachwycającej katedry, pięknych zaułków wśród ceglanych murów i grobu Mikołaja Kopernika.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Edyta Łaniewska