okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2014 >> Pradolina nie dla leniwych

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> północne Kaszuby


Pradolina nie dla leniwych

Tomasz Larczyński
Jezioro Żarnowieckie – piąty największy akwen Pobrzeża Koszalińskiego

Pradoliny – koryta gigantycznych prehistorycznych rzek, którymi płynęły wody topiącego się lodowca – na pozór nie sugerują zbyt ekscytujących krajobrazów. Płasko, zwykle bezleśnie, często prowadzą nimi drogi krajowe i ekspresowe. Pradolina Łeby i Redy (część Pobrzeża Koszalińskiego) – choć na pierwszy rzut oka potwierdza ten obraz – prawdziwe skarby ukrywa na swoich brzegach.

Kto by się spodziewał, że góra o największej wysokości względnej na Pojezierzach Południowobałtyckich jest właśnie tam? Jelenia Góra (221 m n. p. m.) wznosi się 176 metrów ponad koryto przepływającej pod nią Łeby – a to jest o siedem metrów więcej niż wysokość względna znacznie wszak lepiej znanej Wieżycy na Pojezierzu Raduńskim. Jest to też wartość kompletnie nieosiągalna w Polsce na północ od Gór Świętokrzyskich. Dodajmy, że tylko nieco dalej od pradoliny znajdziemy najciekawszy na Pomorzu podjazd szosowy – „Pomorski Orlinek”, czyli drogę do górnego zbiornika Elektrowni Wodnej Żarnowiec – a zrozumiemy, że naprawdę jest tu gdzie się spocić, nawet jeśli zaatakują nas wznoszące się znad torfowego dna zimne, polarne mgły. A jeśli ktoś zgrzać się nie lubi, wystarczy dna nie opuszczać – biegnący nim czerwony szlak rowerowy szczególnie nadaje się na wycieczki zimą. Po tej płaskiej i odśnieżonej trasie pedałuje się wtedy naprawdę miło.
Rzućmy zatem okiem na te okolice wraz z tubylcem. Czyli mną, bowiem po paru migawkach, w których dzieliłem się na łamach „Rowertouru” wrażeniami z nieco dalszych podróży, teraz zapraszam na moje włości. Inaczej widzi jakąś krainę wędrowiec, który zawita do niej po raz pierwszy – świeżym okiem doceni to, do czego mieszkaniec całkiem przywykł. Inaczej zaś ktoś, kto się w tej krainie urodził i wychował, przez co zna każdą ścieżkę i zakątki, o których próżno szukać wiadomości w przewodnikach.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Tomasz Larczyński