okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2014 >> Słoik miodu z kwiatów pomarańczy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Grecja – Peloponez


Słoik miodu z kwiatów pomarańczy

Anna i Piotr Paryzkowie
Gitio – w starożytności port wojowniczej Sparty, dziś spokojne miasteczko

Od zawsze chodziliśmy po górach. Z plecakiem, po schroniskach, z namiotem, w Polsce i dalej. Nie wyobrażaliśmy sobie innych wakacji. W 2011 roku na świat przyszedł Jurek. Kupiliśmy nosidło, przeorganizowaliśmy się. Synek urósł, przybrał na wadze i plecy tatusia powiedziały: basta! Jeśli rodzinne wakacje mają być w naszym stylu, trzeba postawić na rower.

Przyczepka dla brzdąca już była – do jednodniowych wypadów w okolicy domu. Ale jechać gdzieś na wakacje? Przecież my nigdy nie byliśmy na wyprawie rowerowej. No dobra, byliśmy. Dziesięć lat temu, jeszcze na studiach, każde z nas gdzie indziej. Sakwy były, nawet namiot się pojawił, tyle że na Mazurach, Litwie... Do tego wszystkiego dochodzi podświadomy strach przed podjazdem – nie da się, a z sakwami to przecież niemożliwe jechać pod górkę dłużej niż pięć minut.
Zamarzyło nam się wybrać mimo wszystko w góry, na rowerach, z dzieckiem w przyczepce, z sakwami i w dodatku samolotem. Wybór padł na Grecję, bo pogoda pewna, a w kwietniu nie powinno jeszcze być gorąco. Wszystko miało być nowe. Pytań, na które nie znaliśmy odpowiedzi, pojawiło się tyle, że stwierdziliśmy, że pomyślimy o nich innym razem. Po lekturze książek Robba Maciąga postanowiliśmy kierować się zasadą naszego duchowego przewodnika – jeżeli zastanawiasz się, czy jechać: wsiądź na rower i jedź!
Już na starcie płacimy frycowe. W Atenach wypakowujemy rowery i okazuje się, że mój ma skrzywiony hak od przerzutki, a przy dokręcaniu bagażnika przekręciły się dwie śruby. Rower Piotra też nie nadaje się do jazdy – felga wygięta jak po uderzeniu młotkiem. Na szczęście bardzo miła pani na lotnisku znajduje w centrum Aten serwis rowerowy czynny do godziny 21 i anonsuje nas tam po grecku. Przeprawa pociągiem z lotniska zajmuje nam godzinę, podczas której nasz malec słodko drzemie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Piotr Paryzek
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164