okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2014 >> 5/2014 >> Rodzinne historie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Rodzinne historie

Sławomir Bajew
 

Życie jest sztuką. Sztuką w jednym akcie. Sztuką z pełną obsadą do samego końca. Sztuką bez prób. A kiedy się kończy sztuka, nie wiesz, czy zostałaś wygwizdana, czy może były fruwające marynary i owacje na stojąco. Nawet jeśli nie za bardzo angażowałaś się w jej reżyserię, to i tak zostaną twoje kwestie, twoje rekwizyty, które podpowiedzą krytykom, jaką byłaś aktorką, jak grałaś i czy miałaś coś na myśli. Wiem, wiem... wcale cię to nie obchodzi... Na pewno? Zobacz na to zdjęcie. Dziadek w górach. Uśmiechnięty. Opalony. Z rowerem. Tutaj nad jeziorem jakimś stoi. Czerwiec 1979. Garda. Z rowerem. A tu z jakimiś ludźmi. Podniesione ręce. Wszyscy wsparci na rowerach. Uśmiechnięci. Pasjonat z niego był. Wszędzie jeździł rowerem. Poczekaj – 1979? To przecież on wtedy miał już grubo ponad 70 lat. No, no! Twardziel. Pamiętasz córciu, jaki dziadek był zawsze zadowolony. Jakim był pogodnym człowiekiem. Że nie miał zmartwień i nie chodził do szkoły? Przestań. I zmartwienia miał, i do szkoły chodził. I to do takiej, że musiał greki i łaciny się uczyć, a niektóre lekcje miał po francusku. Wojny dwie przeżył. Głód. Biedę. No pewnie, że nikt nie ma łatwo. Tak, ty też. Czasów sobie nie wybieramy. Rodziców sobie nie wybieramy ani dziadków. Trudno. Ty masz właśnie nas. I, jak widzisz, ten rower jest u nas dziedziczny. Mnie dziadziuś nauczył jeździć na rowerku. Były takie malutkie, Bobo się nazywały. Z kijkiem za mną biegał. Podtrzymywał. Krzyczał: Dobrze ci idzie! A ja bach w krzaki i w ryk. A on: Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz. No, wnusiu, wstawaj. Nie mazgaj się.
Życie jest sztuką. Jak rower opanujesz, to resztę też. Potem ja za tobą biegałem, ale bez kijka. W jedno popołudnie się nauczyłaś. A teraz co? Nie chcesz na tę majówkę jechać? Zobaczysz, wrócisz zadowolona. Przecież lubisz rower. Wolisz z koleżankami? Rozumiem, ale takie są ciężkie dla ciebie czasy, że pojedziesz tym razem z nami, a z koleżankami umówisz się po powrocie. Chętnie wam podpowiem, gdzie warto rowerkami podjechać. Przykro mi, że okrutnie cię traktujemy, ale ta forma okrucieństwa wyjdzie ci na dobre. I pojechała nadąsana. Pojechaliśmy razem. W ciszy prawie przez cały dzień. Prawie, bo jeszcze w trakcie pierwszego etapu wycieczki wyrwało się jej, że w sumie może być, tylko czy jeszcze na nocleg daleko i czy jest tam internet? Niech was weźmie coś tam z tym internetem! Wszędzie internet. Jak pojedziesz na wycieczkę i nie ogłosisz tego na fejsbuku, to się nie liczy? Zobaczy, co Magda napisała, bo też ze starymi pojechała. Tylko oni piechotą po górach. – Jak byłam dzieckiem, to nie miałam wyboru i tak tylko mówiłam, że lubię rower, żeby tatusiowi przykrości nie robić. – Jestem wzruszony szczerością. No, naprawdę! Już chyba nie pamiętam, czy ja się buntowałem. Raczej nie. Zawsze lubiłem rower. Lubiłem jechać. Wąchać na wiosnę wilgotną ziemię nad rzeką. Patrzeć na drzewa i piaszczyste brzegi. Myśleć. – To wielka sztuka – mówił dziadek i długo jeszcze nie wiedziałem, co miał na myśli. Życie jest sztuką. Sztuka opanowania siebie przez pasję bardzo w tej najpiękniejszej z ról pomaga. A może jest wręcz niezbędna? Aha... żałuję, że twoją pasją jest komputer... jesteś pewna? Powtórz mi to po powrocie. Nie powtórzyła!

Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi Listę Przebojów, w paśmie przedpołudniowym prowadzi Babie Lato, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.



Zdjęcie: Sławomir Bajew