okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2014 >> Hop Sasa

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Saksonia


Hop Sasa

Urszula Wolna
Piękny widok na przełom Łaby z jednej z największych atrakcji turystycznych Parku Narodowego Saskiej Szwajcarii, czyli mostu Bastei

Ponad 300 kilometrów w pięć dni, cudowne miejsca i doskonała zabawa. Gdzie? Nad Łabą i na Saksońskim Szlaku Winnym.
5 dni

Przygotowania do wyprawy rowerowej zaczęłam dwa, trzy miesiące przed wyjazdem. Planowałam trasę, kupiłam mapy, skompletowałam ekipę, nie bez trudu zarezerwowałam noclegi w poddrezdeńskim miasteczku Radebeul. No i kupiłam samochodowy bagażnik na rowery. Wybór nie był łatwy, bo sporo tego na rynku, a ja nie należę do zbyt wysokich osób, więc mocno wahałam się, czy zainwestować w model na dach. Jednak ostatecznie postanowiłam ćwiczyć na fitness z większymi ciężarkami, żeby dać radę zamocować mój nie najlżejszy rower na dachu samochodu…
Wrocław nie leży daleko od Drezna, więc wyjeżdżamy o szóstej rano, żeby na rowery wsiąść około 11. Montaż rowerów na auta odbywa się w strugach deszczu, ale optymistyczna prognoza pogody ostatecznie sprawdza się – pada do południa, a reszta dnia i dni kolejne będą już słoneczne. Mimo pewnych perturbacji, około południa pedałujemy  wzdłuż Łaby. Winnic na trasie miało być sporo, jednak nie ma ich za wiele. W jednej udaje się degustować dobrze schłodzony riesling, w drugiej müller-thurgau. Jedziemy do miejsca, w którym kończy się Saksoński Szlak Winny, czyli miasteczka Diesbar-Seußlitzt, po drodze zwiedzając Miśnię. Następnie, w drodze powrotnej, wjeżdżamy na zamek Albrechtsburg i podziwiamy panoramę zabytkowego miasta. Szkoda tylko, że nie udaje się nam natknąć na sklepy z rozsławioną miśnieńską porcelaną. Wracamy już po zmroku, mając na licznikach ponad 70 kilometrów. Jak na pierwszy dzień – w dodatku z przygodami z wyjazdem z domu oraz szukaniem naszego pensjonatu – to całkiem niezły wynik.
Na drugi dzień zaplanowałam 70-80 kilometrów. Niestety dla niektórych noc jest zbyt krótka, a pobudka o ósmej nie należy do przyjemności.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Urszula Wolna
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164