okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2014 >> Ciach, rower w piach!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> kaszubskie wybrzeże Bałtyku


Ciach, rower w piach!

Michał Grzejszczak
Atmosfera portu rybackiego w Gdyni-Orłowie przez cały rok przyciąga zarówno turystów, jak i miłośników fotografii

Przyszedł marzec – sypało, przyszedł kwiecień – padało. Przyszedł maj i… miało przygrzewać! Obserwowałem pogodę przez kilka dni z rzędu. Słońce przypominało o sobie. Spędziłem tydzień w Słupsku i żadne znaki na niebie nie wskazywały, że coś ma się zmienić.
3 dni

Pada u Ciebie? – pyta Zuza przez telefon, tarabaniąc w Poznaniu rower do pociągu. – Bo u mnie leje…
– Świetnie! Nawet mi o tym nie wspominaj! – pisnąłem do słuchawki, mając jeszcze świeżo w pamięci paskudne, przedłużające się w nieskończoność przedwiośnie z ciągłymi opadami śniegu.
Dobre trzy godziny później, mimo rzęsistej ulewy, mapa zawisa na mojej kierownicy, wskazując jedyny słuszny kierunek, w tym wypadku północno-wschodni. Od niemal dwóch lat staram się zwiedzać polskie parki narodowe. Ze Słupska najbliżej jest do Słowińskiego. Pomorze Środkowe jest dla mnie obszarem zupełnie nieznanym, który chętnie zjadę w każdą możliwą stronę. Skoro jednak los zdecydował, że mamy zwiedzać i pedałować mokrzy, niech tak będzie.
Zaczynamy od Słupska. Zwiedzanie intensywne. Z solidną turystyką miejską mieliśmy do czynienia już nie raz. Nie jesteśmy miłośnikami łażenia po mieście. Uwijamy się więc zazwyczaj ekspresowo... Toczymy się przez miasto, a kiedy zauważamy mile wyglądającą kawiarnię, wchodzimy do środka, pytamy o ekspres, by już po chwili siać spustoszenie wśród ciastek i ciasteczek. Gdy pada, robimy to aż do znużenia.
Kiedy okazuje się, że nie przestaje padać, pobieżnie zwiedzamy miasto. Poznajemy jego największe zabytki. Zaglądamy do gotyckiego kościoła Mariackiego, podziwiamy zdobiącą jeden z parków – niczym diament cesarską koronę – kaplicę Świętego Jerzego, Zamek Książąt Pomorskich oraz niezwykle fotogenicznie położony XIX-wieczny spichlerz.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Grzejszczak