okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2008 >> Długa kieszeń z camelbakiem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Poradniki >> plecak na rower


Długa kieszeń z camelbakiem

Tomasz Dębiec
Trzeba zwrócić uwagę na to, żeby pas biodrowy był wygodny i nie ograniczał się jedynie do taśmy z klamrami

Plecak słabo kojarzy się nam z turystyką rowerową, zwłaszcza z tą przez duże „T”. Jednak w wielu okolicznościach – i to zarówno tych zaliczanych do eksplorerskiego wyczynu, jak i tych, które należałoby nazwać tylko rekreacją – sprawdzi się lepiej niż sakwy czy przyczepka.

Warto czasami złamać swoje przyzwyczajenia, związane ze sposobem transportowania bagażu, żeby wybrać wariant najlepiej dopasowany do warunków, w jakich przyjdzie nam się poruszać. Przykładem niech będą rowerzyści globtroterzy, kuzyni Nick i Dick Crane, którzy, przemieszczając pustynne obszary, cały szpej wieźli w sakwach, ale już podczas zdobywania Kilimandżaro w 1985 roku użyli plecaków.

Spór między zwolennikami plecaków i sakw przypomina nieco dyskusję na temat wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, czyli nie ma większego sensu. Zarówno sakwy, przyczepka, jak i plecak nadają się do transportowania bagażu podczas wypraw czy wycieczek rowerowych, ale każdy ze sposobów jest dobry w innych warunkach i do uprawiania turystyki w innym stylu.

Komu plecak, komu?

Jeśli wybieramy się na kilkugodzinną, intensywną wycieczkę, na którą zabieramy podstawowe rzeczy, takie jak pompka, dętka czy łatki, coś do jedzenia i picia, dobrze sprawdzi się mały plecaczek z camelbakiem, czyli pojemnikiem na wodę, umożliwiający dzięki specjalnej rurce i zaworkowi umożliwia picie podczas jazdy. Alternatywą dla małych plecaków mogą być torby zawieszane na ramie bądź pod siodełkiem oraz bidon. Niestety, to ostatnie rozwiązanie doskonale będzie się sprawdzać do momentu wjechania na wertepy.

Decyzja o sposobie przewożenia bagażu podczas krótkiej wycieczki nie ma aż tak dużego znaczenia jak wybór sakw lub plecaka na wielodniową włóczęgę. To, czy litr wody mamy na plecach, czy w bidonie przy ramie roweru, nie wpływa znacząco ani na obciążenie naszego kręgosłupa, ani na zwrotność roweru, ale kiedy kilogramów jest już dziesięć, sprawa ma decydujące znaczenie.

Podróżując szosami, szutrowymi czy nawet gruntowymi drogami, które nie są najeżone technicznymi trudnościami w postaci kamieni czy progów skalnych, nie spodziewamy się bardzo dużych nachyleń, kiedy rower trzeba by nieść – w takich warunkach plecak może nam tylko przeszkadzać. Przyda się natomiast tam, gdzie zaczynają się przysłowiowe schody: droga zamienia się w ścieżkę, a ta w zupełne bezdroże, co oznacza dla nas, że rower trzeba prowadzić lub przenieść na plecach. Wyjątkiem mogą być długie, wielotygodniowe wyprawy prowadzące przez trudny teren i jednocześnie totalne odludzia, wówczas ilość zabieranego sprzętu, jedzenia i wody jest tak duża, że plecak nie jest w stanie pomieścić tego wszystkiego.

Minimalizm obowiązkowy

Przyjemność jazdy z plecakiem kończy się, kiedy przekracza on wagę kilkunastu kilogramów. Dlatego zasada minimalizmu podczas pakowania się na wieloetapową wyprawę w dziki teren jest absolutnie kluczowa. Żeby nie wystawiać na próbę swojej silnej woli, najlepiej kupić odpowiednio mały plecak. Zakładając, że ma się do niego zmieścić cały sprzęt biwakowy, jedzenie na kilka dni oraz ubrania, musi on mieć pojemność 30-40 litrów. Większy „wór” będzie nas kusił swoją objętością, żeby wrzucić dodatkową bluzę albo – co gorsza – drugą parę butów. O takich zbytkach, jak książka na deszczowe dni spędzane w namiocie, nie ma nawet mowy. Idąc dalej – zabralibyśmy pewnie szlafrok na wieczór i połowę swojej garderoby. Warto zauważyć, że „trzydziestka” to bardzo uniwersalny rozmiar. Na tyle duży, że można „zmieścić się” do niego na dwutygodniowy wyjazd w ukraińskie Karpaty, i na tyle mały, że będzie wygodny podczas jednodniowego wypadu na beskidzkie szlaki. Jeśli plecak o takich nominalnych gabarytach ma być używany z powodzeniem również jako ten „mały”, trzeba zwrócić uwagę, czy ma skuteczny system kompresowania pojemności. Po dwa paski z każdego boku powinny załatwić sprawę.

Poza wielkością musimy zwrócić uwagę na kilka dodatkowych cech rowerowego plecaka. Jedną z najistotniejszych jest jego kształt.

Zdjęcie: Tomasz Dębiec



skomentuj ten artykuł