okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2014 >> Bella Italia

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Włochy – Toskania i Sardynia


Bella Italia

Artur Komorowski
Widok na rzekę Magra, toskańskie wybrzeże i Apeniny ze zjazdu z Montemarcello

Dwa tygodnie kwietnia we Włoszech bez skrupulatnego planowania trasy. Takie było założenie. Wybraliśmy jedynie punkt startu i kierunek. W ten sposób odwiedziliśmy Sardynię, chociaż wcześniej w ogóle nie braliśmy jej pod uwagę.

Naszą dwutygodniową podróż rowerową zaczynamy w Ligurii, na obrzeżach portowego miasta La Spezia. Tutaj na parkingu zostawiamy samochód, ładujemy sakwy i dalej ruszamy już na rowerach.
Trasa wita nas kilkoma podjazdami, więc na nudę nie można narzekać. Pierwszym miasteczkiem, w którym postanowiliśmy się zatrzymać, jest Ameglia. Zabytkowa część z wąskimi, urokliwymi uliczkami, pełnymi wiekowych kamienic i kościółków od razu przypada nam do gustu. Włóczymy się więc trochę i, pożywiwszy się, ruszamy dalej z zamiarem udania się przez most na rzece Magra do Toskanii. Szybko nauczyliśmy się nie ufać naszej mapie. Ponieważ mamy pewne wątpliwości, porównując ją z drogowskazami, postanawiamy zasięgnąć opinii miejscowych. Informacje uzyskane w barze nie są korzystne – czeka nas długi objazd, bo most zaznaczony na mapie rok temu porwała powódź. Na szczęście chwilę później nasza informatorka przypomina sobie, że mostu wprawdzie rzeczywiście nie ma, ale na drugą stronę rzeki można się dostać promem.
Jednak najpierw, po zboczeniu z ustalonej wcześniej trasy, zupełnie niepotrzebnie odwiedzamy Montemarcello. Skusił nas drogowskaz reklamujący zabytkowe miasteczko jako „jedno z najpiękniejszych w Italii”. Cóż, nie jest to prawda ani nawet półprawda, za to do miejscowości prowadzi jak najbardziej prawdziwy i długi podjazd.
Po przekroczeniu rzeki Magra, która jest zarazem granicą Ligurii z Toskanią, krajobraz znacząco się zmienia. Dalsza, płaska jak stół, droga wiedzie już nad samym morzem. Jedno miasto przechodzi w drugie, aż do Viareggio.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Artur Komorowski