okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2014 >> Argonauci południowego Bałtyku

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Dania


Argonauci południowego Bałtyku

Jolanta Milewska
Møns Klint – ponadstumetrowe klify kredowe na wschodnim wybrzeżu wyspy Møn

Raj dla rowerzystów, sieć tras ogólnokrajowych, świetne oznakowanie, szczegółowe mapy rowerowe – wszystkie te informacje o Danii docierały do nas już od jakiegoś czasu.

Łatwo dojechać z Polski, teren w miarę płaski, dobry klimat na wycieczkę w lipcu, a do tego przystępne – jak na Skandynawię – ceny kempingów i promów. Podczas naszej podróży większość z tych opinii się sprawdziła i tylko czasami rzeczywistość mijała się trochę z entuzjastycznymi opisami w internecie.
Gdy pierwszego dnia zajeżdżamy we wczesnych godzinach wieczornych do hotelu w Rostocku, pogoda nie nastraja do planowania ponadtygodniowej wyprawy rowerowej. Całą drogę przejechaliśmy w strugach deszczu i tak samo będzie jeszcze przez całą noc.
Rano budzi nas słońce. Prom do Gedser, niedużego portu na duńskiej wyspie Falster, mamy dopiero o 11.15. Jest więc dużo czasu na zapakowanie się do sakw, czyli rezygnację z kolejnych rzeczy, które po prostu się nie mieszczą. Priorytet stanowi jedzenie, gdyż – znając duńskie ceny – postanowiliśmy żywić się tym, co wieziemy. Jak się okaże, uda się nam prawie do końca kupować tylko chleb i wino.
Auto zostawiamy na parkingu przy porcie za naprawdę przyzwoitą kwotę siedmiu euro za tydzień. Podróż promem trwa niecałe dwie godziny, a pogoda zaczyna się psuć. Z promu w Gedser zjeżdżamy w lekkim deszczu. Następnie przy polepszającej się pogodzie przez pierwsze dwa dni przemierzamy malowniczą wyspę Falster wzdłuż jej wschodniego wybrzeża. Pierwszą noc spędzamy na uroczym kempingu w okolicy miejscowości Ulslev. Jednak wcześniej trochę błądzimy po lasach. Problemy z odnalezieniem szlaku rowerowego wynikały głównie z polskich przyzwyczajeń. U nas nikt nie dziwi się, że ścieżka rowerowa prowadzi czasem asfaltem, czasem drogą szutrową, ale też po głazach, korzeniach czy w trawie po pas.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Jolanta Milewska