okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2014 >> 3/2014 >> Piekło jest rajem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Wyprawa numeru >> Nordkapp


Piekło jest rajem

Piotr Nasiłowski
Droga Trolli. Znajduje się tu jedyny w Norwegii (prawdopodobnie jedyny na świecie) znak drogowy „Uwaga Trolle”

Pomysł wyprawy na północny kraniec Europy narodził się w grudniu 2012 roku. Było nas trzech: Olek, Karol, Piotrek. Na początku tylko znajomi, a po wyprawie… Ale o tym potem. W każdym razie chcieliśmy zrobić coś, co będziemy wspominać. Mieliśmy przejechać dookoła Skandynawii 6400 kilometrów na rowerach w ciągu 60 dni. Życie zweryfikowało to do 74 dni.

Projekt Nordkapp 6000 (bo tak nazwaliśmy naszą wyprawę – od liczby kilometrów, które chcieliśmy przejechać) zaczęliśmy od planu. W ramach przygotowań do wyjazdu wzięliśmy udział w maratonie rowerowym oraz na dwóch kółkach objechaliśmy Mazury (550 kilometrów w pięć dni). Podczas pobytu na Mazurach Olek nabawił się kontuzji kolana, co spowodowało, że na wyprawę pojechał nie rowerem, a na skuterze. Włożył zbyt dużo serca w ten projekt, żeby teraz odpuścić. 30 dni przed startem dołączył do nas Dziadi. Tak naprawdę ma na imię Piotrek, ale jednego już w ekipie mieliśmy.
Wyruszamy 1 lipca, o godzinie 13 z placu Defilad w centrum Warszawy. Pierwszego dnia dojeżdżamy do Płońska, gdzie gości nas dziewczyna Piotrka. Takiej kolacji i śniadania nie zobaczymy przez długi czas. Czwartego dnia jesteśmy w Gdańsku, skąd raz na dwa dni wypływa prom do Nynäshamn w Szwecji. Po zrobieniu ostatnich zakupów w sklepie spożywczym, aptece (żele rozgrzewające) i osiedlowym sklepie rowerowym (smar, linki, łańcuch) ruszamy w stronę portu. Piotrek zapobiegliwie obładował sakwy konserwami rybnymi. Jeszcze nie wie, że w Norwegii puszka tuńczyka jest po dwa złote, a bagażnik pęknie pod nadmiernym obciążeniem.
Ze Szwecji zapamiętamy piękny Sztokholm, do którego wjeżdżamy w strojach zwierząt, a turyści robią sobie z nami zdjęcia. Z nami, czyli z reniferem, krokodylem, pandą i małpą…

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Aleksander Zaniewski