okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2014 >> 3/2014 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


A gdyby tak zdać się na przypadek? Nie planować, nie ślęczeć godzinami nad mapą, nie wyobrażać sobie tych wszystkich zjazdów i podjazdów, które dopiero przed nami? Rzucić kostką, wyciągnąć kartę i pojechać tam, dokąd one wskażą? Z jednej strony to trochę ryzykowne – przecież możemy trafić tam, dokąd wcale dojechać nie chcemy. Ale z drugiej – czyż nie jest to jakiś sposób na monotonię? Czy taka gra z samym sobą nie przyniesie Niespodziewanego, Niezwykłego, Nieznanego? Nie jestem przekonany, czy taka metoda jest dobra jako reguła podróżowania. Na dłuższą metę ja przynajmniej nie dałbym sobie z tym rady. Nie mógłbym raz na zawsze zrezygnować z planów, ślęczenia nad mapami… Świadomość, że los może nigdy nie zaprowadzić do miejsca, które chcę zobaczyć, byłaby nie do zniesienia. Jednak z całą pewnością jest to szansa na przeżycie czegoś jeszcze nieprzeżytego, jeszcze jeden sposób na rowerową podróż.
Niepewność jest oczywistością. Traktując ją jako ciężar, można popaść w nielichą depresję. Przecież nigdy nie uda się wszystkiego zaplanować, wszystkiemu zaradzić, nad wszystkim mieć kontrolę. Może więc przyjąć ją jako coś nie tylko nie do uniknięcia, ale nawet pożądanego?
Kiedy pierwszy raz czytałem zgłoszoną do naszego konkursu relację z kierowanej losem wyprawy po Polsce Patryka Świątka, nie mogłem wyjść ze zdziwienia pomieszanego z zachwytem. Ciekaw jestem, jak Wy ocenicie ten pomysł. Czy tylko jako idealny wprost sposób dla tych, którzy mają problemy z podejmowaniem decyzji? Czy znajdzie się ktoś, kto będzie chciał powtórzyć ten pomysł?
Piszę o niepewności i przypadku nie przypadkiem. Mamy marzec – jeden z najmniej przewidywalnych miesięcy w roku. Czas wychodzenia z kapci dla tych, którzy na zimę rower wieszają na kołku wraz z całą swoją aktywnością fizyczną. Czas niezobowiązujących przedwiosennych przejażdżek i snucia poważnych planów na wakacje. Czas na przeserwisowanie sprzętu i dokupienie brakujących akcesoriów, choćby sakw, bo stare już zniszczone, a nasze wymagania rosną… Chciałoby się na to wszystko powiedzieć – Oby! Bo przecież nigdy nie wiadomo, jak będzie. Być może – jak w zeszłym roku – wróci zima i potrzyma prawie do maja? A może – jak w roku 1816 – wybuchnie jakiś indonezyjski wulkan i lata w ogóle nie będzie? Bądźmy jednak dobrej myśli i obserwujmy, jak wraz z wysokością słupka rtęci w termometrze rośnie w nas poziom endorfin. Przed nami tyle do odkrycia teraz, za tydzień lub za klika miesięcy: dzika Puszcza Drawska, wybuchowe Pogórze Kaczawskie, piękne Pieniny, kultowy Nordkapp, ciepłe Włochy, bliska i przyjazna Dania… Wyciągnijmy dla siebie z marcowego garnca jak najwięcej!

Marek Rokita
p.o. redaktor naczelny