okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2014 >> 3/2014 >> Żyjemy i mamy się całkiem nieźle

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Birma


Żyjemy i mamy się całkiem nieźle

Daria Grzybowska
Wschód słońca nad Pagan. To piękne zjawisko można obserwować z lotu ptaka za „jedyne” 300 dolarów

Od momentu naszego wyjazdu z Polski minęły, nie wiadomo kiedy, już trzy miesiące. Liczniki rowerowe nabiły ponad 5000 kilometrów przygód i niezapomnianych chwil.

Przez ten czas zjechaliśmy Tajlandię od Bangkoku na północ, gdzie przekroczyliśmy granicę z Laosem. Odwiedziliśmy odległe i zapomniane przez cywilizację górzyste tereny Laosu aż po płaskowyż Boloven na południu, gdzie przeżyliśmy niespodziewane przygody w dżungli, w której spędziliśmy parę trudnych dni. Dziś wspominamy te chwile z dreszczykiem na plecach i uśmiechem na twarzy, chociaż wtedy nie było wesoło…
Po kolejnym miesiącu w podróży przyszedł czas na Kambodżę i odpoczynek na wybrzeżu, który zdecydowanie nam się należał. Najedliśmy się do syta i naładowaliśmy wewnętrzne akumulatorki. Po trzech miesiącach po raz drugi dotarliśmy do Bangkoku, zamykając tym samym pętlę. I teraz nasunęło się pytanie: co robić? Czy jechać na południe, w stronę Malezji, czy też zasmakować czegoś niedostępnego, czym była dla nas Birma (oficjalnie nazywana Myanmar lub Mjanma)? Zupełnie nie mieliśmy pojęcia, czego spodziewać się po tym państwie, które dopiero co otworzyło granice lądowe dla turystów. I właśnie ta niewiadoma bardzo nas intrygowała. Po załatwieniu spraw formalnych w ambasadzie Birmy w Bangkoku z dumą podziwialiśmy 28-dniową wizę w paszporcie. Ruszyliśmy więc do oddalonego o 500 kilometrów miasta Mae Sot, gdzie znajduje się jedno z czterech otwartych niedawno lądowych przejść granicznych.
Po opuszczeniu Tajlandii birmańscy policjanci witają nas z uśmiechami na twarzach. Kilka pytań w stylu: co, gdzie, kiedy, jak... Udzielają rad dotyczących najbliższych gór, których nie bierzemy sobie do serca, bo na mapie wydają się niewielkie i takie są, ale przeprawa przez nie zajmie nam cały dzień.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Marcin Grzybowski
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164