okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2014 >> Białe wiosny początki

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Pojezierze Szczecineckie


Białe wiosny początki

Michał Książkiewicz
W lasach koło Okonka śniegu było co niemiara, ale pod kołami mieliśmy bardzo dobre warunki – wyjeżdżone przez samochody, równe i szerokie koleiny

Na powitanie wiosny udaliśmy się na Pojezierze Szczecineckie. Jak co roku na jej początek zapowiadano słoneczny weekend, ale pozostałe parametry prognozy odbiegały od normy – tęgi mróz i ćwierć metra pokrywy śnieżnej. Wybraliśmy pojezierze, bo to teren uczęszczany, więc teoretycznie drogi powinny być odśnieżone – nawet te lokalne. Prawie się nie pomyliliśmy…

Na pojezierze dojeżdżamy pociągiem z Poznania. Chcieliśmy dotrzeć do Okonka, ale w Pile zmieniła się drużyna trakcyjna. Nowy maszynista nie znał tego szlaku, więc musiał jechać z prędkością nie większą niż 40 km/godz. W praktyce rzadko kiedy przekraczaliśmy trzydziestkę, więc wysiedliśmy jak najprędzej – w Jastrowiu, aby nie tracić resztek dnia na oglądanie krajobrazów zza oszronionych okien wagonu.
Przez Jastrowie przejeżdżamy drogą krajową. Kumuluje się tu ruch tranzytowy, więc jak tylko nadarza się okazja, opuszczamy tę niegościnną dla kolarzy szosę i zagłębiamy się w leśne ostępy między Jastrowiem a Okonkiem. W kalendarzu już wiosna, a dookoła zwały śniegu i żywy lód pod kołami. Dla zabawy wymieniamy się rowerami i kolega stwierdza, że na oponach z kolcami nie ma frajdy, bo rower się nie ślizga. Ja z kolei mam problem, aby ruszyć na zwykłych gumach… Nagle na jednej z leśnych dróg pojawiają się biegacze w profesjonalnych strojach, jakby urwali się z jakiegoś maratonu. Faktycznie, to zawodnicy Maratonu Jastrowskiego – piątego w historii, a zarazem pierwszego w zimowej scenerii. Już po powrocie do domu przeczytamy w relacjach online, że niejeden z uczestników zaliczył soczystą glebę na oblodzonej drodze.
Wkrótce opuszczamy odśnieżoną trasę maratonu i wbijamy się w zaspy na polnym trakcie do Borucina. Wiejący przez kilka dni wschodni wiatr nawiał tu takie góry śniegu, że nawet spychacze dały za wygraną.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Michał Książkiewicz