okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2014 >> Na przekór narciarzom

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Beskid Śląski


Na przekór narciarzom

Krzysztof Grabowski
Pod dolną stacją wyciągu w ośrodku narciarskim Złoty Groń w Istebnej

Gdy w Boże Narodzenie szalał wiatr, topiąc resztki śniegu i przynosząc kiepskie samopoczucie, my wspominaliśmy niedawną wycieczkę po okolicach Wisły. Tydzień przed Wigilią partie Beskidów powyżej 600 metrów n.p.m. pokrywała już jednolita warstwa śniegu. A jeszcze wyżej, gdzie operował mróz, mgły osadzały się na szczytach choinek w postaci szronu, stwarzając aurę prawdziwej zimy, do której ostatnimi czasy ciągle podczas świąt tęsknimy.

Gdy parkujemy samochód na przełęczy Kubalonka pomiędzy Wisłą i Istebną, nie możemy nasycić oczu widokiem białych choinek na tle błękitnego nieba. Znane tutejsze narciarskie trasy biegowe, jak i niemal cały parking, są puste. W końcu to dzień w środku tygodnia, w dodatku poranek. Mamy pewność, że na naszej trasie takich wariatów jak my nie spotkamy. Termometr wskazuje co prawda plus cztery stopnie Celsjusza, ale przez dość silny wiatr odczuwa się temperaturę poniżej zera.
Z jednej strony nie chce się nam wysiadać, z drugiej – już ciągnie nas na śnieg. Ubrani wyjątkowo ciepło, wydobywamy rowery z samochodu, regulujemy siodełka, ustawiamy GPS z przygotowaną wcześniej trasą i delikatnie ruszamy wąską, asfaltową, lecz białą drogą w kierunku przełęczy Szarcula. To zaledwie 1200 metrów jazdy po niemal płaskim terenie, ale już od początku zapowiada się niełatwo. Asfalt, ukryty pod cienką warstwą śniegu, pokrywa regularny lód. Pierwsze metry i pierwszy upadek z roweru z lądowaniem na barierce... Ups! Trzeba trzymać pion, nie wykonywać istotnych skrętów, które mogłyby przechylić rower. Przede wszystkim warto szukać pobocza i bardziej stabilnego podłoża. Na szczęście po kilometrze skręcamy w prawo, w zamkniętą dla ruchu motorowego drogę do schroniska na Stecówce. Od tego miejsca będzie nam towarzyszył szlak rowerowy, a jednocześnie droga dobra do jazdy – pokryta nie lodem, lecz ubitym śniegiem.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Krzysztof Grabowski