okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2014 >> Forty i freski

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Mazowsze – z Modlina do Wyszogrodu


Forty i freski

Kalina Stachowiak
Zakroczym. Brama i brukowana droga łącząca kościół Podwyższenia Krzyża Świętego z centrum miasteczka

Piszę ten tekst w grudniu, kiedy za oknami szaro-grafitowo, wyje wiatr i zacina deszcz. Na swój sposób też jest pięknie, choć miało być biało, mroźno... Owijam nogi kocem i uciekam wspomnieniami na słoneczną pętlę.

Niemożliwe! Dopiero ósma rano, a termometr bez cienia skrupułów wskazuje 30 stopni. Wszyscy, do których dzwonię z propozycją przejechania kilku rowerowych kilometrów, pukają się w czoło, radząc mi siedzieć w domu, ewentualnie schować się w lesie. Nawet konduktor kiwa głową „że też się pani chce w taki upał...”. A przecież jest tak pięknie! Z odpowiednim zapasem wody ruszam na mazowiecką patelnię.
Z Modlina, prawym brzegiem Wisły przez Gałachy, dojeżdżam do jednego z najważniejszych grodów Mazowsza – Zakroczymia. Dosłownie kilka kilometrów, a już ze mnie płynie. Trochę ochłody i cienia odnajduję w zabytkowym kościele parafialnym. Przysiada się do mnie starszy pan, pokazując szwedzkie kule armatnie wmurowane w północne i południowe ściany świątyni, zagłębia się w historię miasta od czasów potopu szwedzkiego, przez zabór pruski do czasów ostatniej wojny. Miasto, włączone w pierścień obrony twierdzy Modlin, zostało zniszczone w niemal 80 procentach. Dziś z zabytków można zobaczyć pozostałości dworu książęcego Piastów Mazowieckich, wzniesionego przed 1422 rokiem na górze zamkowej, grodzisko Czubajka z XI-XIV wieku oraz Fort I Zakroczym, w którym w czasie okupacji mieścił się obóz przejściowy dla wywożonych mieszkańców Warszawy.
Po długiej i ciekawej lekcji historii ruszam dalej. Z wyściełanego kocimi łbami rynku zjeżdżam ostro w dół. I koniec, stoję na rozjeździe kilku dróg. Za plecami parę chałup, a przede mną bezkres mazowieckiego, przerażającego piasku. Nie ma mowy, żeby w tym skwarze zmagać się jeszcze z walorami krajobrazu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Kalina Stachowiak