okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2008 >> Po wyspach Bałtyku

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Sztokholm » Wyspy Alandzkie » Gotlandia » Fårö » Olandia » Bornholm


Po wyspach Bałtyku

Magdalena Mądry
„Baltic by Bike Team” w oczekiwaniu na darmowy prom z Fårö na Gotlandię

Pomysł zrodził się na jednym z cotygodniowych spotkań Uczniowskiego Klubu Sportowego Fram z Chorzowa. Zjeździć wzdłuż i wszerz największe wyspy Morza Bałtyckiego to przecież nie lada wyzwanie. Po kilkumiesięcznych przygotowaniach dziesięcioro młodych ludzi wyruszyło na północ, by spełnić swoje marzenia.

Niedziela, 15 czerwca, godzina 22.25 – długo wyczekiwana „godzina zero”, czyli start „Baltic by Bike Expedition 2008”. Raz w mniejszym, raz w większym korytarzowym ścisku udało nam się dotrzeć pociągiem do Gdańska. Szybkie zwiedzanie, pamiątkowe zdjęcia pod historyczną bramą stoczni i o godzinie 16 zaokrętowanie na promie do Nynäshamn.

W Nynäshamn wsiadamy na rowery i ruszamy w kierunku Sztokholmu. Miasto i ludzie robią na nas ogromne wrażenie. Ciekawość budzi także język. Kolejne lekcje szwedzkiego pobieramy w sztokholmskiej kolejce, którą poruszamy się po mieście przez dwa dni. Furorę wśród uczestników wyprawy robi nazwa jednej ze stacji, zapowiadana przez głośnik: Farsta stand. Przez następne dni doskonalimy wymowę.

Sam Sztokholm to miasto niezwykle przyjazne rowerzystom. Wzdłuż każdej drogi poprowadzona jest ścieżka rowerowa, funkcjonuje odrębna sygnalizacja świetlna dla poruszających się rowerami, a liczba ścieżek sprawia, że rowerowa mapa Sztokholmu wygląda jak gigantyczna pajęczyna. W podmiejskich pociągach obowiązuje darmowy przewóz rowerów, ale w godzinach szczytu (6-9 i 15-18) ich transport jest zabroniony.

Krajobraz miasta można w skrócie opisać następująco: mosty, funkcjonalna zabudowa, statki różnego kalibru (od małych jachtów po gigantyczne luksusowe promy) oraz wszechobecne rowery. Do tego otwarci i przyjaźnie nastawieni ludzie. Kierowcy zawsze ustępują pierwszeństwa rowerzystom! I chyba każdy Szwed zna angielski!

Na nas jednak największe wrażenie zrobiły sztokholmskie muzea, zupełnie inne od polskich. Świetnie pomyślane ekspozycje, dopracowane w niemalże każdym szczególe, a do tego sporo gadżetów, także multimedialnych. Wielu rzeczy można dotknąć, wszędzie wejść, a w odpowiednio przystosowanych salach samodzielnie poeksperymentować!

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”

 

 



Zdjęcie: Wiktor Przybył