okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2014 >> W poszukiwaniu marchijskiej Macedonii

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Pojezierze Myśliborskie


W poszukiwaniu marchijskiej Macedonii

Tomasz Larczyński
I kto by pomyślał, że za mną jest 60 metrów w dół

Na lewo ost (stepowy), na prawo chwost (krowi), a środkiem Odra płynie. Panie, gdzie tu na Lubiechów, bo mi jezioro drogę zalało? Ja to zawsze muszę wybierać undergroundowe cele na wycieczki, nawet jeśli jest to underground całkiem wysoko wyniesiony.

Pojezierze Myśliborskie to najdalej na zachód wysunięty region Pojezierza Zachodniopomorskiego. Jest jedną z niższych jego części (sięga tylko 167 metrów n.p.m., podczas gdy na przykład Pojezierze Bytowskie przekracza 250), jednak bezpośrednie sąsiedztwo Odry, płynącej właściwie na poziomie morza, daje satysfakcjonujące, ponadstumetrowe deniwelacje. Jest to też rejon znacznie mniej znany niż na przykład Pojezierze Drawskie (i dlatego tu jestem), a szkoda, gdyż ma się czym pochwalić. Jedyną bardziej znaną miejscowością rejonu jest Cedynia, którą zresztą ominąłem, bo jakoś mi się nie złożyło. Historycznie początkowo były to południowe rubieże Pomorza, potem, przez 700 lat, północne obrzeża Nowej Marchii, a od 70 lat zachodnie kresy Polski. Słowem – od zawsze klimaty pogranicza, co dla mnie jest także niewątpliwym plusem.
Moją bazą wypadową jest Szczecin – pojezierze leży właściwie w zasięgu dojazdu rowerem ze stolicy województwa, to jakieś 50 kilometrów, jednak chcąc uniknąć pedałowania przez monotonną Równinę Wełtyńską, skorzystałem z retrouroków Nadodrzanki. Jest to jedna ze strategicznych linii kolejowych Polski, w związku z tym EN57 toczy się nią czasem z budzącą grozę prędkością aż 30 km/godz. Można wysiąść, nazbierać owoców lasu i truchcikiem dogonić pociąg. Popularne drewnolino wyrzuciło mnie na stacji Godków.
Właściwie chciałem jechać dalej, do Witnicy Chojeńskiej, jednak napotkany w przedziale rowerowym cyklokolega Marek polecił mi odcinek Godków – Gądno jako przypominający mu klimatem Bieszczady.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Tomasz Larczyński
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164