okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2014 >> Jeszcze dalej niż północ, jeszcze bardziej na wschód

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Suwalszczyzna


Jeszcze dalej niż północ, jeszcze bardziej na wschód

Ewa Nowaczyk-Przybylak
Droga na punkt widokowy zazwyczaj nie jest łatwa, jednak rozległa panorama wynagradza litry potu wylane w czasie podjazdu

W Suwalszczyźnie jestem po prostu zakochana. Od pierwszych kilometrów pokonanych na rowerze w 2008 roku po Wigierskim Parku Narodowym. Cóż powiedzieć... sierpniowy pobyt tutaj afekt ten jedynie pogłębił. Na pewno wrócę jeszcze w te strony!

Wschodnia Polska ma swój niepowtarzalny klimat, który przyciąga jak magnes ludzi lubiących włóczęgę. Tak też jest z Suwalszczyzną, która podbija serce od pierwszego z nią spotkania. Niesłychanie życzliwi i otwarci ludzie, bogactwo kulturowe i niełatwa historia tych terenów, a także zachwycająca różnorodnością przyroda i stosunkowo pagórkowate tereny – właśnie to wszystko sprawia, że chce się tu wracać, a właściwie nie chce się stąd wyjeżdżać. Region ten ma tylko jedną wadę – jest bardzo daleko, dzień jazdy samochodem. Ale – jak to mówią starzy górale – nie można mieć wszystkiego...
Suwalszczyznę postanawiamy odwiedzić po raz drugi, lecz tym razem wychylić nieco nos poza Wigierski Park Narodowy, któremu poświęciliśmy pierwszy pobyt. Celem jest odwiedzenie kilku miejsc: Wiżajn (tego niestety nie uda się zrealizować), mostów w Stańczykach oraz Puńska, Sejn, Suwałk i Augustowa. Poza tym zakładamy jednodniowy spływ Czarną Hańczą, przejazd Wigierską Kolejką Wąskotorową oraz samochodową wycieczkę do litewskich Druskiennik i tamtejszego aquaparku. Stawiamy też – jakby wbrew preferowanym przez nas zwyczajom – na stacjonarność i lokujemy się w Bryzglu na kempingu Widok. Z górnego tarasu obiektu rozciąga się fantastyczna panorama na jezioro Wigry. Dzięki temu zyskamy dwie, trzy godziny dziennie, które zamiast na rozbijanie i zwijanie namiotu możemy przeznaczyć na jazdę na rowerze, a więc wydłużyć trasy lub zwiększyć liczbę zwiedzanych po drodze atrakcji, co ma spore znaczenie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Ewa Nowaczyk-Przybylak