okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2014 >> Wizyta u urologa

poradniki

Nie kuś złodzieja!

Stopień wykrywalności skradzionych rowerów jest niestety niski. Gdy nasz jednoślad zniknie, szanse na jego odzyskanie są raczej marne.... »

W cztery oczy >> rowerowa przychodnia lekarska


Wizyta u urologa

Z dr. Tomaszem Szopińskim, urologiem i aktywnym rowerzystą, rozmawia Jakub Terakowski
Tomasz Szopiński podczas MTB Marathon 2012 w Karpaczu

Pewien amerykański urolog wywołał niepokój wśród cyklistów, ostrzegając, że jazda na rowerze jest przyczyną impotencji. Co Pan na to?
– Bzdura! Żadne znane mi wyniki badań nie potwierdzają tej tezy. Aby stwierdzić impotencję i udowodnić jej związek z uprawianiem kolarstwa, należałoby najpierw przebadać wszystkich ludzi zamierzających jeździć na rowerze, zanim po raz pierwszy w życiu dosiądą dwóch kółek, a następnie obserwować ich przez wiele lat.
Wspomniany urolog kieruje się własnym przeświadczeniem lub interesem, ponieważ – głosząc tak kontrowersyjne opinie – zapewnia sobie doskonałą, bezpłatną reklamę.

Powołuje się jednak na wyniki badań, z których wynika, że rowerzyści skarżą się na zaburzenia wzwodu znacznie częściej niż osoby stroniące od dwóch kółek.
– Zaburzenia erekcji mogą równie dobrze wynikać z przemęczenia. Uprawianie kolarstwa wymaga większego wysiłku niż jazda autem, co nie oznacza przecież, że samochód jest zdrowszy od roweru.

Wszystkie obawy są zatem bezpodstawne?

– Wszystko jest kwestią ilości. Nadużywanie każdej substancji jest szkodliwe: alkoholu, cukru, soli, aspiryny, nawet wody mineralnej. Podobnie jest z rowerem – nadużywany lub źle dopasowany może być szkodliwy.

Źle dopasowany?

– Czyli z niewłaściwym siodełkiem lub nieprawidłową pozycją. Bardzo intensywna jazda na rowerze czy wręcz profesjonalne uprawianie kolarstwa, po siedem, osiem godzin dziennie, może sprzyjać pewnym urazom jąder, które z kolei mogą powodować upośledzenie płodności. Natomiast rekreacyjna, w tym codzienna jazda na rowerze z pewnością nie grozi impotencją. Jestem tego najlepszym przykładem: mam dwójkę dzieci. Jednak rozróżnijmy często mylone pojęcia – impotencję, czyli brak możliwości posiadania potomstwa, od zaburzeń erekcji. Słaby wzwód nie wyklucza ojcostwa, może natomiast powodować dyskomfort seksualny.
 



Zdjęcie: Łukasz szrubkowski/bikelife.pl