okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2014 >> 1/2014 >> Wilki z rusztu

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Chwaniów


Wilki z rusztu

Michał Książkiewicz
Z szosy leżącej po północnej stronie Chwaniowa otwiera się widok na łagodne grzbiety Pogórza Przemyskiego, a zwłaszcza pasmo Braniowa i masyw Roztoki

Jedną z najrzadziej odwiedzanych krain w ramach rowerowej bazy podjazdów są Góry Sanocko-Turczańskie. Mimo że w tym regionie jest sporo dróg asfaltowych, większość z nich prowadzi dolinami i niskimi przełęczami, sprytnie omijając większe wzniesienia. Tylko dwie szosy biegną w poprzek pasm górskich. Jedna przecina Góry Słonne, zaś druga grzbiet Chwaniowa.

Przez Góry Słonne prowadzi kaskadami serpentyn szosa z Tyrawy Wołoskiej do Załuża. Jest ona niewątpliwie jedną z najpiękniejszych dróg w okolicy i podczas każdej wycieczki w Karpaty Wschodnie zostawiam na niej swój ślad. O wybitnych walorach krajobrazowych tej przeprawy pisałem już w ramach cyklu [„Rowertour” nr 9 (19) 2009)]. Droga wytrasowana z Olszanicy w poprzek Chwaniowa do Wojtkowej jest mniej widokowa, ale za to posiada odcinki o znacznie większym nachyleniu. Mimo to jest często odwiedzana przez sakwiarzy, bowiem wraz z drogą w dolinie Wiaru stanowi wygodny i szybki wariant, łączący prawdziwe góry ze wschodnim Podkarpaciem.
Podjazd zaczyna się w Olszanicy, gdzie od drogi krajowej nr 84 odgałęzia się w kierunku północnym droga powiatowa nr 2293R. Na profilu wysokościowym przez dziewięć kilometrów, aż do Ropienki, dominuje kolor niebieski. Oznacza to, że nachylenie na tym odcinku jest tak niewielkie, że nie powinno zauważalnie utrudniać jazdy. Poza kilkoma miejscami, widocznymi na wykresie w postaci ząbków. Zwłaszcza pierwszy z nich jest dokuczliwy, załapał się nawet na kolor zielony. Te hopki mają swoje odzwierciedlenie w rzeźbie terenu. Wystarczy rzut oka na mapę topograficzną, aby zauważyć pewną osobliwość, jakiej nie ma w innych grupach górskich. Grzbiety mają postać długich i symetrycznych pasm, ułożonych równolegle niczym pręty w ruszcie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz