okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2008 >> 7/2008 >> Góry nie dla rowerów

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Raport >> znikające szlaki


Góry nie dla rowerów

Marek Rokita
Freeride jest w Karkonoszach surowo zabroniony. Zdjęcie wykonano na Szrenicy, na nartostradzie Lolobrygida, niedostępnej dla bikerów

660 kilometrów. O tyle zwiększyła się długość szlaków rowerowych w polskiej i białoruskiej części Puszczy Białowieskiej. W tak gęstej sieci tras rowerowych można zaplanować nawet dwutygodniowy urlop. Nizinne parki narodowe w Polsce kuszą coraz większą liczbą szlaków rowerowych, udostępnianiem – czasem bez jakichkolwiek ograniczeń – szlaków pieszych i innych dróg. Ale w polskich górach wraz z krajobrazem zmienia się stosunek do rowerzystów.

W Świętokrzyskim Parku Narodowym wyznaczono jeden szlak rowerowy o długości… 2 kilometrów. To i tak nieźle – w Babiogórskim rower jest całkowicie zakazany. W innych górskich parkach narodowych można się poruszać po drogach publicznych lub nielicznych szlakach dla rowerów. Nigdzie jednak nie wyznaczono szlaków ponad górną granicą lasu.
Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie rzeczywistość stała się dla turystów rowerowych łaskawsza. Przeciwnie – jest coraz gorzej. Zamykane są kolejne szlaki. Kilka lat temu w Tatrach wprowadzono zakaz jazdy rowerem drogą do Morskiego Oka. Rok 2008 przyniósł nam kolejną nieprzyjemną niespodziankę, tym razem w Karkonoszach. Na wniosek samorządów i organizacji zajmujących się regulowaniem ruchu rowerowego na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego zostały zamknięte trzy szlaki rowerowe: do Strzechy Akademickiej, Hali Szrenickiej i pod Łabski Szczyt. A to wcale nie musi być koniec. Jak dyrekcje i rady naukowe górskich parków narodowych tłumaczą swoje postępowanie? Wytłumaczenia są trzy: ochrona przyrody, obiektywne trudności terenowe i bezpieczeństwo.

Rower truje
To wytłumaczenie wydaje się najdziwniejsze i najmniej logiczne. Rower jest przecież najbardziej ekologicznym środkiem lokomocji. Wydaje się, że zakłóca równowagę ekologiczną w mniejszym nawet stopniu niż konie, które są na wielu szlakach znacznie milej widziane, czy nawet piesi, którzy mają więcej czasu na śmiecenie i tratowanie chronionej przyrody niż poruszający się znacznie od nich szybciej rowerzyści. I czy na pewno koła rowerów bardziej przyczyniają się do przyspieszenia procesów erozyjnych niż końskie kopyta oraz goreteksowe buty z głębokimi protektorami? Na pewno nie można tym wytłumaczyć zakazów na drogach utwardzonych, takich jak szlaki na Śnieżkę czy nad Morskie Oko.

Za wysokie progi na nasze nogi
Jeszcze niedawno na stronie Tatrzańskiego Parku Narodowego uzasadniano skromną sieć szlaków rowerowych tym, że zakazane podjazdy są zbyt wymagające dla dwóch kółek. Tłumaczenie było absurdalne, bo przecież droga do Murowańca (dostępna dla rowerzystów) jest znacznie trudniejsza niż szlaki dolinne, a droga do schroniska nad Morskim Okiem, w porównaniu z wjazdem do słowackiego schroniska Śląski Dom, to większa hopka. Jednak coś jest na rzeczy. – Kiedy przyszła moda na rowery MTB, pojawiły się one nawet na głównej grani Tatr czy Nosalu, co często kończyło się wypadkami i – w najlepszym razie – kasacją roweru – mówi Stanisław Czubernat, zastępca dyrektora TPN. – Turystyka rowerowa w Tatrach jest trudna z uwagi na dużą deniwelację. Nie ma szlaków tak szerokich, by zmieścili się turyści rowerowi i piesi. Podobnie wypowiada się Marzena Ratajczak, starszy specjalista ds. udostępniania w Karkonoskim Parku Narodowym. – Naszym zdaniem, łączenie turystyki pieszej i rowerowej na szlaku o tak dużym nachyleniu jest zbyt niebezpieczne.

Zagrożenie pierwszego i drugiego stopnia
W ten sposób dotarliśmy do tłumaczenia trzeciego. Rowery na górskich szlakach to niebezpieczeństwo dla turystów pieszych, a, niestety, żaden park nie ograniczy praw pieszych, by rowerzystom jeździło się lepiej, chociażby dlatego, że ci pierwsi są liczniejsi, zostawiają w lokalnych kasach więcej pieniędzy. I dlatego zakazy dla rowerów pojawiają się na kolejnych trasach w miarę, gdy rowerzystów w parkach narodowych jest więcej. W pierwszej kolejności zamyka się drogi o dużym natężeniu ruchu pieszego i znacznej różnicy wysokości, niezależnie od tego, czy droga jest utwardzona, czy nie, i czy jest szeroka, czy wąska. Jesteśmy bowiem zagrożeniem nie tylko dla pieszych, ale również dla samych siebie i siebie nawzajem.
Najlepszym przykładem takich ograniczeń jest droga do Morskiego Oka w Tatrach. Szeroka asfaltowa szosa wydaje się idealnym szlakiem dla rowerów. Jednak kilka lat temu została zamknięta właśnie ze względu na bezpieczeństwo. Zamknięto ją w trakcie sezonu, po 11 groźnych wypadkach i na wyraźną sugestię policji. Zdarzeniem decydującym było potrącenie dziecka przez pędzącego z góry bikera. Ale głównym poszkodowanym w wyniku tego incydentu był właśnie ów biker, na którym sprawiedliwość wymierzyli krewni dziecka i ich znajomi z wycieczki. Tymczasem nasz los w dolinach Białki i Roztoki został przesądzony.

Łowcy adrenaliny kontra kolekcjonerzy wspomnień
W tym miejscu chciałbym napisać, że grupka renegatów uniemożliwia porządnym cykloturystom podziwianie polskich gór z perspektywy rowerowego siodełka.

Zdjęcie: Jakub Król



skomentuj ten artykuł

Komentarze


14-09-2010 9:50 abys@wp.pl
No to może w końcu wytyczyć trasy tyklo dla rowerów? Dyrekcjom Parków powinno na tym zalezeć. Jak dowiedziono, turyści rowerowi mniej ingerują w przyrodę niż piesi, dlatego też myślący zarządcy lasów inwestują w rozwój tras rowerowych, vide Świeradów(PL) - Smerek(CZ) .

25-09-2011 11:48 egon
Można wytyczyć ścieżkę rowerową, opłatę za przejazd rowerem, rower nie zanieczyszcza środowiska. Więcej śmieci zostawiają piesi, którzy idą szlakiem przez 3-4h jedzą, rzucają papierki, opakowania.

25-09-2011 11:56 egon
szkoda bo przez to wielu cyklistów nigdy nie odwiedzi naszych gór...

29-03-2012 15:46 obiektywnie
Więcej śmieci zostawiają piesi, którzy idą szlakiem przez 3-4h jedzą, rzucają papierki, opakowania.Dodaj jeszcze ,że zmotoryzowani to durnie a piesi to barany ! A rowerzyści są wspaniali i nie będą śmiecić ,dewastować ,podpalać

29-03-2012 15:49 obiektywnie
Winni są inni tylko nie wy a skąd wśród was chamstwo ,agresja ,łamanie prawa .Skoro jak czytałem 90% rowerzystów przejeżdża na światłach czerwonych to czy w górach też będziecie zachowywać się prawidłowo i przestrzegać przepisów ?

29-03-2012 15:52 obiektywnie
Dokonałeś odkrycia - ,że rower nie zanieczyszcza środowiska ale jeszcze większe będzie ,że nie będą zanieczyszczać ci co na siodełkach rowerowych siedzą a ,że jestem obiektywny - wątpię.

29-03-2012 16:06 obiektywnie
Nie wszyscy rowerzyści są źli ale ci co źle robią psują wizerunek prawym i dobrym rowerzystom ,których dzięki moim wypowiedziom będzie coraz więcej w ramach samokrytycyzmu i mobilizacji .

29-03-2012 16:07 obiektywnie
Sam jestem niekiedy także rowerzystą i wstydzę się za niektórych z ułańską fantazją - co wyczyniają na chodnikach i ulicach oraz ryzykują .

22-11-2016 22:15 rowerzystaaa
turystyka rowerowa w Polsce żarty, skrawki scieżek rowerowych, albo tworów drogorowerowopodobnych a i nawet piwa do obiadu nie można wypić podczas takiej przejażdzki. W DE co innego, tam drogi rowerowe, na zwykłej drodze rowerzyste się bardziej szanuje, a ni piwo można wypić dla ochłody.