okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 11/2013 >> Wyspa na sznurkach

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Na szlaku >> Włochy: Monte Argentario


Wyspa na sznurkach

Marzena Cecuła
Południowo-wschodnie wybrzeże Monte Argentario

W ciepłych barwach kończącego się dnia górzysty półwysep Monte Argentario wygląda zjawiskowo. Dookoła jest płasko i wynurzająca się z morza góra wyraźnie wyróżnia się z otoczenia. Będziemy się zmagali z trudną, częściowo pozbawioną asfaltu drogą i obezwładniającym upałem. Ale to dopiero jutro. Teraz siedzimy przy namiocie, delektując się pięknym, ciepłym wieczorem.

Wstajemy bardzo wcześnie, jemy śniadanie i szybko się pakujemy. Chcemy jak najwięcej przejechać, zanim spiekota zrobi się nieznośna. Jest bezchmurnie i bezwietrznie, a to zapowiada upalny dzień. Zaczynamy od czterokilometrowego szutrowego odcinka, który prowadzi z kempingu do szosy. Pod kołami pojawia się asfalt, a my jedziemy wzdłuż wybrzeża na północ.
Monte Argentario, leżące niedaleko archipelagu Wysp Toskańskich, kiedyś samo było wyspą. Czas i morskie wody połączyły ją ze stałym lądem dwoma piaskowymi wałami: południowym lido Tombolo della Feniglia i północnym Tombolo della Giannella. Pomiędzy nimi rozciąga się laguna Orbetello ze środkową groblą i miasteczkiem o tej samej nazwie. Z góry wygląda to zupełnie tak, jakby ktoś trzema sznurkami przywiązał Monte Argentario do Półwyspu Apenińskiego. Droga nad Morzem Tyrreńskim jest płaska. Dopiero po wjeździe do Ansedonii, gdzie zaczyna się lido południowe, robi się bardzo stromo. Te 13 procent pod górę na obładowanych sakwami rowerach to krótka zapowiedź tego, co będzie dalej...
Walczymy ze stromiznami i, trochę kręcąc się w kółko, szukamy wjazdu na mające sześć kilometrów długości lido południowe. Zjeżdżamy na plażę, gdzie spotykamy sympatycznego Włocha, z którym rozmawiamy o futbolu. On mówi po włosku, my po polsku. Wspólnie na migi i... wszystko jasne! Już wiemy, że nasz nowy znajomy uważa, że polskiej reprezentacji w piłce nożnej nie pomoże nawet Robert Lewandowski.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Marzena Cecuła