okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2008 >> 7/2008 >> Bałkany z temperamentem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Wyprawa numeru >> Polska » Słowacja » Węgry » Rumunia » Bułgaria » Macedonia


Bałkany z temperamentem

Michał Sitarz
Poranne mgły na drodze do Dospat w Bułgarii

Bałkany. Najbardziej zróżnicowany, nieokiełznany i nieprzewidywalny region Europy. Namacalne świadectwo burzliwej historii, widoczne na każdym kroku wzajemne przenikanie się kultur, współistnienie prawosławia, katolicyzmu i islamu. Wspaniała architektura, egzotyczna przyroda i mieszkańcy z temperamentem, czasem trudnym do okiełznania.

Przejazd przez Słowację był wymagający, od razu musieliśmy pokonać wysokie tatrzańskie przełęcze i zmagać się z niebywałym upałem oraz natrętnymi cygańskimi dziećmi. Ten niepoprawny politycznie temat powraca jak bumerang. W okolicach jednego z romskich osiedli bose dzieci wypadają na drogę z rurkami-spluwkami i obierają nas za cel. Przyspieszamy i na szczęście nie dosięgają nas ich strzały, zapewne nasączone śmiercionośną kurarą. Scena niczym z filmów przyrodniczych o Amazonii. No, może gdyby nie te zdewastowane bloki w polach i karoseria samochodu porzucona na poboczu. W miejscowości Spisske Vlachy zatrzymujemy się na odpoczynek. Ola idzie do sklepu, mnie w tym czasie dopada zgraja mocno nieletnich cygańskich chłopaków i domaga się, żeby im coś dać. Najchętniej dałbym im porządnego kopa, ale wtedy dopiero by się zaczęło – histeria i wrzask na całą okolicę, stanowiące pretekst do przybycia posiłków. Kiedy więc uprzejmie komunikuję smarkaczom, że jest to absolutnie wykluczone, żebym dał im cokolwiek, zaczynają szarpać za bagaż, sięgają po opony i bidony, próbują rozpinać sakwy. Widać, że prędko nie zrezygnują. Nie namyślając się długo, wyciągam z kieszeni krótkofalówkę i niby to informuję przez nią policję. Małe bandziory oddalają się w pośpiechu, a ja nie przestaję „informować policji” o sprawcach. Skoro tylko Ola wraca, opuszczamy Spisske Vlachy. Wkrótce miejscowość Krompachy – absolutny majstersztyk cygańskiej zabudowy. Fascynujące skupisko bud skleconych z najrozmaitszych odpadów, usytuowane na przydrożnym zboczu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Aleksandra Nikitin i Michał Sitarz