okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2013 >> Był sobie rower

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> kolarski wyścig technologiczny


Był sobie rower

Piotr Ejsmont
Piękny bicykl z Paryża

Żaden z wielkich mistrzów nigdy nie wygrał wyścigu bez… roweru. Dla każdego kolarza rower to nie tylko narzędzie jego pracy czy rozrywki. Do niego ma się najczęściej stosunek emocjonalny. Prawdziwi kolarze są zakochani w swoich rowerach. Są one towarzyszami ich sukcesów i klęsk. Tak jak w miłości – bywa różnie.

Kiedy wszystko idzie dobrze, rower jest głaskany, a bywa, że kąpany w wannie (tak robił duński kolarz Bjarne Riis). Kiedy bywa źle, zdenerwowany kolarz potrafi z wściekłości rzucić go do przepaści, ale z pewnością męczą go potem wyrzuty sumienia. Bywa, że połamany w kraksie rower trzeba w potrzebie nieść na plecach. Bicykl jest jednym z tych nielicznych wehikułów, na które rodzice sadzają za młodu swoje dzieci, choć wiedzą, że pierwsze jazdy na nim zakończą się z pewnością upadkiem. Wielcy mistrzowie oferują swoje bicykle królom, prezydentom, papieżom. Rowery jako obiekty kultu trafiają do muzeów albo do kolarskich świątyń.
Powszechna symbioza roweru z człowiekiem trwa już ponad 100 lat. Człowiek od samego początku tego fenomenalnego wynalazku starał się go ulepszać, by można było na nim jechać wygodniej, a przede wszystkim szybciej. Na początku XX wieku ulepszenia te wyzwalały nie lada emocje. Rower był w tamtych czasach najszybszą maszyną, na jakiej poruszał się człowiek. Organizowano specjalne zawody, by przekonać się o sile roweru. Chyba najbarwniejszy był wyścig z Wiednia do Berlina w 1893 roku. Najpierw doskonały jeździec – graf Ernst Rüdiger von Starhemberg – pokonał dystans 580 kilometrów, jadąc konno przez 71 godzin (tyle że zwierzę wkrótce zdechło z przemęczenia). Potem biegacz przebiegł tę trasę w 154 godziny. Niemiecki as kolarstwa – Josef Fischer – potrzebował na to tylko 31 godzin.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Jacques Seray „Deux Roues", Editons du Rouergue, 1988