okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2013 >> Gór mi mało...

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Podhale


Gór mi mało...

Michał Grzejszczak
Panorama Tatr Bielskich w barwach wczesnoporannego słońca może oszołomić nawet najbardziej doświadczonych wędrowców

Gór mi mało i trzeba mi więcej... Pociąg wlecze się leniwie przez kolejną nic niewnoszącą w moje życie godzinę, gdy w mych uszach wciąż brzmi melodia piosenki zespołu Dom o Zielonych Progach.

Mało mi, to prawda. Kiedy człowiekowi przyjdzie urodzić się na nizinach, a potem los rzuci go choć na chwilę na wzniesienia, włącza się uśpiona pasja. Apetyt na pokonywanie górek rośnie w miarę ich przejeżdżania. Kto pokona więcej, oczekuje więcej... Niby prosta sprawa, ale jak się zdarzy trafić w góry, które prócz oferowania widoków pozwolą nam się także nieco zmęczyć, wcale nie jest łatwo. Mając nadzieję na solidne zmęczenie, pot, łzy i temu podobne dyrdymały, wysiadam na dworcu w Makowie Podhalańskim i niespodziewanie trafiam w serce spokojnej, idyllicznej i momentami bardziej niż płaskiej równiny, na której górki stanowić będą tylko urozmaicenie. O tym jednak dopiero się przekonam.
Mała stacyjka, kilka sklepów rozsianych w okolicy. Nic wielkiego. Asfalt prowadzi mnie błogo za kolejne zakręty, by w końcu moim oczom ukazał się w oddali błysk, zwiastujący niemałą ciekawostkę. Węsząc turystyczny skarb, z pobocza drogi obserwuję wysoką na kilka metrów postać Chrystusa w ogromnej, pomalowanej na złoto koronie, a za moment trafiam do bram znajdującego się w Grzechyni, ogromnego, drewnianego zamku! Przez nikogo niepowstrzymywany parkuję na podwórzu. Długie poziomowane korytarze, schody i najróżniejszej wielkości sale kompletnie mnie zaskakują. Jeśli nie jest to gród Prasłowian, to kto i kiedy go tu, u licha, postawił?! Moje wątpliwości rozwiewa dopiero napotkana w parku... Australijka! Gospodarzem zamku okazuje się znany i nad wyraz medialny ksiądz Piotr Natanek. Słyszałem, że walkę z Szatanem niełatwo jest wygrać, ale budowa podobnych bastionów wiary umknęła mojej uwadze.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Michał Grzejszczak