okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2013 >> Raj zakazany

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Lublin


Raj zakazany

Marek Rokita
Na rowerostradzie nad Bystrzycą. W środku miasta, a prawie jak na wsi. W tle archikatedra i kompleks klasztoru dominikanów na Starym Mieście

Kilkanaście kilometrów bezkolizyjnej drogi rowerowej przez centrum, a jednocześnie zakaz jazdy po starówce. Czy to możliwe w jednym i tym samym mieście? Tak, jeśli to Lublin.

Moja wiedza na temat największego miasta wschodniej Polski nie była przesadnie duża. Byłem tu raptem raz, choć przejeżdżałem razy kilka. Ale to dobrze. Lubię odwiedzać nowe miejsca, smakować je, przemierzając drogę na rowerze. A żeby było jeszcze ciekawiej, namawiam na wycieczkę Piotra – kolegę, który specjalnie na tę okazję założył koszulę w kratkę. I może właśnie dlatego pogoda była, jaka była. No, nie padało cały czas, a nawet słońca trochę zobaczyliśmy.
Na mojej mapie droga wydaje się prosta. Z dworca przez park na most. Jednak mapa już nienowa. Okazuje się, że szlak przegradzają tereny targów lubelskich, które objeżdżamy gruntowymi ścieżkami. W ten sposób dostajemy się do Parku Ludowego, jednego z nielicznych terenów zielonych w sąsiedztwie centrum. Mimo soboty i niezłej pogody, ludzi prawie nie ma. Nie wiem, dlaczego piesi w tak małej liczbie odwiedzili to miejsce. Jednak nieobecność rowerzystów wkrótce się wyjaśnia. Przez środek Lublina prowadzi wzdłuż rzeki Bystrzycy kilkunastokilometrowa droga dla rowerów – bezkolizyjna i wygodna. Częściowo jest to stary asfaltowy trakt, częściowo nowy, zbudowany z kostki betonowej. Przechodzi raz po raz przez rzekę, przeprowadzając rowerzystów przez mostki. W ogóle nie krzyżuje się z ulicami, za każdym razem dyskretnie przemykając pod mostem drogowym. Bajka? Prawie. Gdyby jeszcze w ramach tej gigantycznej inwestycji, na którą miasto zdobyło fundusze europejskie, zadbano o gładką nawierzchnię, która po kilku latach nie odkształci się, jak to zwykle z kostką bywa, byłoby naprawdę fantastycznie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Marek Rokita
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164