okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2013 >> Na rybkę od cystersów

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Dolina Baryczy


Na rybkę od cystersów

Marzena Cecuła
W drodze do Grabownicy

W okolice Milicza zaprosił nas kolega. Wielokrotnie powtarzał, że dla wyjątkowo pięknych krajobrazów warto tu pojeździć na rowerach. Nie trzeba nas było długo namawiać. Z grupą znajomych, w tym z dzieckiem w przyczepce, spędziliśmy cztery dni w Dolinie Baryczy, krainie słynnych na całą Polskę stawów rybnych.

Stawy Milickie, bo tak brzmi ich oficjalna nazwa, zostały założone przez cystersów w XIII wieku i do teraz są największym w Europie ośrodkiem hodowli karpia, a jednocześnie jednym z największych w Polsce rezerwatów przyrody. Jest to również jeden z cenniejszych obszarów występowania ptactwa na Starym Kontynencie. Cały kompleks liczy ponad 285 stawów o łącznej powierzchni około 77 kilometrów kwadratowych.
Pierwszy dzień naszych rowerowych wojaży jest słoneczny i bardzo ciepły. Ruszamy wąską, mało ruchliwą szosą w stronę Twardogóry. Droga pnie się w górę, a my odbijamy w bok na gruntową ścieżkę, by znaleźć się jeszcze wyżej i zdobyć okoliczne wzniesienie – Gęślicę (241 m n.p.m.). Na szczycie, pod wieżą pożarową, robimy krótką przerwę. Niestety, obiekt jest niedostępny dla turystów i nie możemy zobaczyć panoramy okolicy z góry. Wracamy na szosę i w ten sposób docieramy do Łazów Wielkich, z których, również asfaltem, jedziemy do Bukowic i Grabowna Małego. Do Grabowna Wielkiego wiedzie niebieski szlak pieszy, opisany na mapie jako Czarny Wąwóz. Na papierze wygląda to ciekawie, więc decydujemy się nim jechać. Trasa okazuje się wymagająca. Dużo tu ciernistych krzewów, powalonych drzew, błota i strumyków. Z krótkiego odcinka terenowego robi się prawdziwa przeprawa. Przedzieramy się przez zarośla. Za pomocą większych gałęzi i kamieni tworzymy prowizoryczne przejścia przez bagienka. Jeszcze tylko spacer po podmokłej łące i z podrapanymi nogami wychodzimy na szosę, która łagodnym zjazdem prowadzi do Twardogóry.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Marzena Cecuła
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164