okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2013 >> 10/2013 >> Publiczny boom

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Raport >> systemy rowerów miejskich


Publiczny boom

Ewa Nowaczyk-Przybylak
 

W Polsce zapanowała moda na rowery publiczne. Od Warszawy, w której system Veturilo odniósł spektakularny sukces, przez Kraków, gdzie testuje się już trzeci system, po Sopot, w którym wypożyczalnie ruszyły na początku września. Miasta inwestują w rowery. Czy robią to z głową?

System roweru publicznego jest symbolem pewnego stylu życia – bycia „eko”. Miasta chcą się pozytywnie kojarzyć jako miejsca przede wszystkim przyjazne ludziom. Są też bardziej utylitarne potrzeby, jak zmniejszenie korków w centrach i stworzenie alternatywy dla poruszania się samochodem, ograniczenie hałasu, emisji spalin i wypadków. Te wszystkie przesłanki stoją zazwyczaj za decyzją o uruchomieniu roweru publicznego.
– Zdecydowaliśmy się na rower miejski, bo niepokojąco wzrosła liczba samochodów – 650 na tysiąc mieszkańców. W konsekwencji musieliśmy dostosowywać miasto do potrzeb kierowców, na przykład skracać czas zielonego światła na przejściach dla pieszych. Domagano się też coraz większej liczby miejsc parkingowych i oczekiwano ich wszędzie tam, gdzie powstawał nowy obiekt użyteczności publicznej – wylicza Arkadiusz Wiśniewski, wiceprezydent Opola. – Zaczęliśmy szukać alternatywy. Zainwestowaliśmy w transport publiczny, sukcesywnie wymieniając tabor i trzymając od lat ceny biletów na tym samym poziomie, jak również w infrastrukturę rowerową i rower publiczny – dodaje.

Lider i eksperymenty

Systemy wypożyczalni rowerów funkcjonują w: Krakowie (pierwszy w kraju), Warszawie (Veturilo – największy w Polsce), Poznaniu, Wrocławiu, Opolu, Rzeszowie i – od września – w Sopocie. Do inwestycji przymierzają się między innymi Toruń, Lublin, Bydgoszcz, Białystok i Bielsko-Biała.
W Warszawie, Poznaniu, Opolu, Sopocie i we Wrocławiu operatorem jest firma Nextbike Polska, która tworzy konsorcjum z Nextbike GmbH (niemiecką siecią bezobsługowych wypożyczalni rowerów, działającą między innymi w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Nowej Zelandii i Turcji) i MIFA Mitteldeutsche Fahrrad-werke AG. To niekwestionowany lider na rynku. Użytkownicy Nextbike mają dostęp do 16 000 rowerów w 12 krajach, w 60 miastach na świecie.
Drugim – na razie znacznie mniejszym – graczem jest podkarpacka firma RoweRes, obecna od trzech lat w Rzeszowie (i przez kilka miesięcy w Krakowie). Z kolei w Krakowie w 2013 roku rozpoczęto eksperyment, w którym to miasto stało się operatorem systemu. Przygląda się mu uważnie samorządowa Polska.

Rekreacja czy środek komunikacji?

Rower publiczny jest przede wszystkim uzupełnieniem systemu komunikacji miejskiej i należy go traktować jako środek transportu publicznego. – Robienie z niego atrakcji turystycznej nie zakończy się sukcesem. Rekreacja może być dodatkowym elementem, ale nie głównym czynnikiem, budującym system roweru publicznego – podkreśla Daniel Chojnacki, wrocławski oficer rowerowy.
Podobne podejście do tematu mają Opole czy Warszawa. – Veturilo jest ważnym elementem i dopełnieniem systemu komunikacji publicznej w stolicy. Powstał w wyniku pewnej strategii miasta, które od lat inwestuje w transport publiczny, między innymi systematycznie wymienia tabor, wprowadziło wspólny bilet czy stworzyło Szybką Kolej Miejską – zaznacza Łukasz Puchalski, pełnomocnik Prezydenta m. st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej. – Oczywiście, rower publiczny może też pełnić funkcje rekreacyjne, co można zaobserwować na podstawie wypożyczeń: od poniedziałku do piątku dominują krótkie wypożyczenia na przejazd z punktu A do punktu B, a w weekendy czas użytkowania rowerów jest znacznie dłuższy i zazwyczaj są zwracane do tej samej stacji. Jednak przede wszystkim jest to środek komunikacji miejskiej i, tworząc system, trzeba o tym pamiętać – dodaje.
Same rowery też mają parametry raczej nieturystyczne, są przeznaczone do jazdy po płaskim i równym terenie – mają ograniczoną liczbę biegów i są stosunkowo ciężkie.

Kosztowny gadżet?

Rower publiczny to typowy system wielkomiejski, dedykowany przede wszystkim centrom miast, w którym stawia się na przejazd na krótkich odcinkach, dlatego w większości przypadków pierwsze 20 minut jazdy jest gratis.
O tym, gdzie powstają stacje rowerowe, nie mogą decydować mieszkańcy, którzy myślą przede wszystkim z perspektywy własnej wygody i doraźnych interesów. By system spełniał swoją funkcję i był faktycznym uzupełnieniem komunikacji miejskiej, musi być doskonale przemyślany i zaprojektowany na wiele lat do przodu.
– Planowanie stacji rowerowych powinno odbywać się dokładnie w ten sam sposób, w jaki przygotowuje się przystanki komunikacji zbiorowej. Musi być poparte analizami, a więc trzeba sobie odpowiedzieć na pytania: Czemu rower miejski ma służyć? Komu jest potrzebny? Po co go uruchamiamy? Jakie cele chcemy osiągnąć? W jakiej skali należy go wdrożyć? To wszystko musi być przemyślane, nie może odbywać się przez przypadek i zależeć od czyjegoś widzimisię. Dobrze zaplanowane stacje mają strategiczne znaczenie dla powodzenia całego
projektu – przekonuje Daniel Chojnacki.



1  2  3  następna »


skomentuj ten artykuł