okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2013 >> Ziemiogwiazdomorze

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Szczecin


Ziemiogwiazdomorze

Marek Rokita
Wały Chrobrego

Siódmy pod względem liczby mieszkańców, ale już trzeci, jeśli chodzi o powierzchnię. I mimo że znaczna jego część to wody jeziora Dąbie i tak mamy do czynienia z jednym z największych miast Polski. A do tego podzielonym dwoma korytami Odry, pomiędzy którymi położonych jest kilkadziesiąt częściowo niezamieszkałych wysp i wysepek.

Tę rozległą przestrzeń międzyrzecza lepiej przejechać tylko raz, ale można to zrobić bez większego problemu, gdyż niemal wszystkie pociągi do Szczecina zatrzymują się nie tylko na Dworcu Głównym, ale również na stacji Szczecin Dąbie, położonej na tak zwanym prawobrzeżu. Dąbie było w przeszłości oddzielnym miastem, ostatecznie dopiero w 1948 roku włączonym w granice Szczecina. Zachował się średniowieczny układ ulic i potężny gotycko-neogotycki kościół. Dojeżdżam do niego niedawno oddaną do użytku rekreacyjną ścieżką rowerową nad rzeką Płonią. Ławki, wiaty i przesypujące się kosze na śmieci. No, a kiedy ścieżka krzyżuje się z ulicą, znikąd pomocy. Jednak nie ma co narzekać. Dobrze, że jest alternatywa dla ulic. Na terenie starego Dąbia brakuje starych domów, są natomiast stare bruki. Jeździ się więc średnio.
Docieram do kilkunastometrowego fragmentu średniowiecznych murów miejskich. Kościół, mury, kilka starszych domów, ale większość osiedla zbudowana została od nowa po wojnie i to bynajmniej nie w stylu historycznym. Jak większość miast na Pomorzu Zachodnim, Szczecin w 1945 roku legł w gruzach i długie lata były potrzebne, by przywrócić go do funkcji życiowych. Po czasie burzenia przyszedł czas budowania, ale ustrój nie sprzyjał realizowaniu celnych pomysłów. Centrum Szczecina zostało poszatkowane szerokimi dwupasmowymi ulicami. Co prawda, podobny los spotkał też na przykład Wrocław czy Poznań, ale chyba w żadnym wypadku nie miało to tak drastycznego wymiaru jak tu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Rokita