okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2013 >> W królestwie wysp

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Szwecja – Karlskrona i okolice


W królestwie wysp

Marzena Cecuła
Bajkowa dzielnica Brändaholm

Weekendowe wycieczki zwykle kojarzą się z krótkimi wypadami w miejsca bliskie domu. Wystarczy jednak wyjść poza schemat i okazuje się, że trzy dni to wystarczająco dużo, by się wybrać gdzieś dalej. My w niestandardowym planowaniu popłynęliśmy. Dosłownie i w przenośni. Do Szwecji.

Na rowery wsiadamy w Gdańsku i szybko wtapiamy się w rzekę ludzi, przelewającą się wśród straganów zaczynającego się właśnie Jarmarku Dominikańskiego. Przy punkcie informacji turystycznej zauważamy stoisko Stena Line, gdzie reklamowane są rejsy do Szwecji. Nas namawiać nie trzeba, wszak w ramach oferty „Szwecja w jeden dzień” płyniemy już za kilka godzin.
Z Gdańska pedałujemy do Sopotu. Mijamy najdłuższe w kraju molo i odwiedzamy deptak. Uwaga – jazda rowerem jest tu zabroniona – grozi mandat w wysokości aż 500 złotych! Za Sopotem wygodna droga rowerowa nagle się urywa. By dotrzeć do Gdyni, musimy pokonać wysokie schody. Wybrzeże Bałtyku w tym rejonie nie jest płaskie i nawet po sforsowaniu schodów pojawiają się niespodzianki w postaci krótkich podjazdów o nachyleniu do dziewięciu procent. Chwilę kręcimy się po Gdyni, po czym jedziemy na odprawę promową. Ta odbywa się sprawnie, a sam prom jest tak wielki, że aż trudno uchwycić go w kadrze aparatu fotograficznego. Już na statku przypinamy rowery i idziemy zjeść obiad. Chodzenie po ogromnym, pełnym atrakcji promie zajmuje nam sporo czasu.
Wczesnym rankiem dobijamy do szwedzkiej Karlskrony. Płyniemy obok małych wysepek i skał, które wyglądają przepięknie. Nie bez powodu region nazywany jest królestwem wysp, samo miasto leży aż na 33, w centrum szkierowego archipelagu, liczącego łącznie 1650 wysp i wysepek. Szkierowe wybrzeże powstało przez wynurzenie się z morza wygładzonych przez lądolód płaskich pagórków i jest typowe do południowej Szwecji.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marzena Cecuła