okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2013 >> Po co ja to robię?

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> rower góral i na Ural


Po co ja to robię?

Z Dominikiem Szmajdą, podróżnikiem, który samotnie wybrał się rowerem w góry Uralu Polarnego, rozmawia Edyta Wasielewska
Aby zrealizować swój plan, Dominik Szmajda musiał pokonać dziesiątki górskich strumieni. Tu – jeden z łatwiejszych

Czytelnicy „Rowertouru” pamiętają Twoją relację z czteromiesięcznej wyprawy rowerowej po Czarnym Lądzie: Maroku, Saharze Zachodniej, Mali, Libii, Czadzie. Zaskoczyłeś nas, kiedy samotnie wybrałeś się... na Ural Polarny. Skąd pomysł takiej ekspedycji?
– Ile można jeździć po Afryce?! Cały świat jest do odkrycia, a ja ciągle kręcę się po Czarnym Lądzie. (śmiech) Chciałem, w końcu, zobaczyć coś zupełnie innego. Zresztą początkowo nie miała to być samotna wprawa na Ural, ale wycieczka z Kasią, moją dziewczyną i znajomymi na rowerach do Indonezji. Jednak kiedy okazało się, że Kasia jest w ciąży, wiedziałem, że o żadnej wesołej wycieczce z paczką znajomych nie może być mowy. Planowałem wyjazd, ale wyprawa miała trwać co najwyżej miesiąc, bo przecież potomek był w drodze.
Początkowo myślałem o Azji Południowo-Wschodniej, ale w końcu zdecydowałem się na góry Uralu Polarnego, dokąd stosunkowo łatwo można dojechać; miesiąc na wyprawę wystarczy i nie powinno być za drogo. Miało być egzotycznie, choć ta egzotyka w tym wypadku polegała również na tym, że niewielu ludzi na rowerach w tamtym kierunku się wybiera.

No właśnie, był tam ktoś wcześniej przed Tobą na rowerze?

– Żaden Polak, ja przynajmniej nigdzie nie natrafiłem na informację na ten temat. Za to byli Rosjanie. Widząc w internecie zdjęcia tych ludzi, pchających rowery na brzegu Morza Karskiego, zrozumiałem, że podróżowanie rowerem w tych stronach jest możliwe.

Jak przygotowywałeś się do wyjazdu?

– Byłem świadomy, że nie będzie to łatwa wycieczka, chociażby pod względem kondycyjnym. Tak się szczęśliwie złożyło, że wiosną tuż przed wyprawą, która rozpoczęła się w czerwcu, brałem udział w maratonach MTB.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Dominik Szmajda