okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2013 >> Dzieci na drodze? To ma sens!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rower w mieście >> bezpiecznie do szkoły


Dzieci na drodze? To ma sens!

Ewa Nowaczyk-Przybylak
wskutek legalnie parkujących samochodów [ruch na drodze odbywa się jednym pasem, dlatego, aby dwa auta mogły się wyminąć, jedno z nich musi zatrzymać się w zatoczce postojowej – przyp. red.]– dodaje. Efekt: kierowcy jeżdżą wolnej, są bardziej uważni, a dzieci bezpieczniejsze. W Gdańsku już na 31 procentach wszystkich ulic obowiązuje strefa „tempo 30”.
Warto też zwrócić uwagę na barierki zabezpieczające dzieci przed wtargnięciem pod samochód na przejściach dla pieszych lub/i przejazdach rowerowych przez ulice. – W Polsce nagminnie stosuje się wygrodzenia z gęsto umieszczonymi pionowymi szczeblami. Zasłaniają one widoczność, kilkuletniego dziecka zupełnie zza nich nie widać – podkreśla Marcin Hyła.

Stojaki dla szkół

Należy też zadbać o infrastrukturę rowerową przy szkołach, a więc postawić stojaki rowerowe. Większość szkół, o ile dostrzeże problem, jest zdana na siebie. Szczęście mają gdańskie szkoły, gdyż władze miasta trzy lata temu wdrożyły projekt „Zamów stojak”. W  jego ramach ustawiono już tysiąc stojaków na obszarze miasta, większość przy szkołach. – W tym roku postawimy kolejne 500. Zainteresowanie jest ogromne, dużo większe niż nasze tegoroczne możliwości – mówi Grzegorz Krajewski. – „Zamów stojakł to jeden z wielu pomysłów, by przekonać gdańszczan do jazdy na rowerze. By ludzie korzystali z roweru, muszą mieć gdzie go zaparkować, stąd dbałość o parkingi rowerowe – wyjaśnia. Gdańsk cel ma jasny: w 2020 roku 15 procent wszystkich miejskich podróży ma się odbywać na rowerze. Dlatego też we wszystkich projektach budynków użyteczności publicznej jest uwzględniany aspekt rowerowy. Tak jest w wypadku nowo budowanej szkoły w Gdańsku Kokoszkach, przy której już dziś przewidziano zadaszony parking rowerowy na 150 miejsc.

Edukacja nie istnieje

Według polskich przepisów drogowych dziecko do dziesiątego roku życia, nawet kiedy jedzie na rowerze, jest uznawane za pieszego (oznacza to, że powinno się poruszać po chodniku). Dziecko, które skończy dziesięć lat, by jechać na drodze, musi mieć kartę rowerową. By ją zdobyć, zdaje teoretyczny egzamin z wiedzy i „praktyczny” z umiejętności jazdy na rowerze na szkolnym boisku. – Problem polega na tym, że nikt dzieci nie uczy jazdy w ruchu ulicznym, więc nawet, mając kartę rowerową, nie wiedzą, jak powinny się zachowywać na ulicy – tłumaczy Marcin Hyła. – Wychowanie komunikacyjne jest standardem w normalnych, europejskich krajach, na przykład Holandii, Danii czy Wielkiej Brytanii. W Polsce, niestety, nie istnieje
– konkluduje.
Okazuje się, że problem ten został już zauważony i są pierwsze działania w tym zakresie.

Praktycznie na ulicy

Liderem w tym obszarze wydaje się być Gdańsk, który – dzięki pozyskaniu unijnych pieniędzy – zrealizował dwa projekty edukacji komunikacyjnej w szkołach: Pimms Transfer (praktyczne zajęcia komunikacyjne dla dziewięcio- i dziesięciolatków prowadzone w ruchu ulicznym) i Civitas Mimosa (zmiana nawyków rodziców w celu ograniczenia ruchu samochodowego pod szkołami około godziny ósmej; więcej o obu projektach w ramkach).
– Chcemy, żeby dzieci były bezpieczne na ulicach, by mogły się bez ryzyka po nich poruszać pieszo lub na rowerze, szczególnie w pobliżu szkół i na swoich osiedlach, dlatego uczymy je, jak bezpiecznie poruszać się po drogach. Z racji przepisów drogowych lekcje w ruchu ulicznym mogą się odbywać dodatkowo, po zdaniu przez dziecko egzaminu na kartę rowerową – podkreśla Małgorzata Ratkowska, koordynatorka obu projektów w Urzędzie Miejskim w Gdańsku.
– Takie zajęcia mają sens i są naprawdę bardzo potrzebne, bo dzieci nabywają praktycznych umiejętności – przekonuje.
Problemem wielu szkół, szczególnie w dużych miastach, jest zagęszczenie samochodów pod szkołami około godziny ósmej rano, kiedy rodzice dowożą swoje pociechy na lekcje. – Takie natężenie ruchu przy wejściu do szkoły stwarza potężne zagrożenie dla dzieci. Zdarzył się nawet w Gdańsku wypadek śmiertelny pod szkołą, dlatego szukamy sposobu na rozwiązanie problemu i wdrożyliśmy projekt Civitas Mimosa – wyjaśnia Małgorzata Ratkowska. – Przez namówienie rodziców do współpracy i odprowadzania dzieci do szkoły pieszo lub na rowerze, staraliśmy się ograniczyć ruch pod szkołami. Zmienianie poglądów i zachowań ludzkich (zarówno rodziców, jak i dzieci) to długa i trudna walka, dlatego trzeba prowadzić ją kompleksowo i od najmłodszych lat – zauważa.

Rowerowa szkoła

Problem dzieci dojeżdżających na lekcje na rowerze dostrzeżono między innymi także we Wrocławiu, gdzie w szkołach również są prowadzone praktyczne zajęcia dla dzieci z jazdy w ruchu ulicznym. – Obecnie przeprowadzamy audyt rowerowy i sprawdzamy, czy szkoły są przygotowane na uczniów rowerzystów, czy są stojaki rowerowe i ile. Dzięki tym informacjom będziemy wiedzieć, co powinno się w tym zakresie zmienić – mówi Daniel Chojnacki, oficer rowerowy we wrocławskim Urzędzie Miasta.

Zdjęcie: Ewa Nowaczyk-Przybylak



skomentuj ten artykuł