okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2013 >> 9/2013 >> Konkurencję zostawia w tyle

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Łysina


Konkurencję zostawia w tyle

Michał Książkiewicz
Mieszkańcy Łysiny mają takie widoki na co dzień. Rowerzyści muszą pokonać jeden z trudniejszych podjazdów w kraju

Gdy przeglądałem zdjęcia Beskidu Małego w galeriach internetowych, zaintrygował mnie jeden kadr Łysiny w Beskidzie Małym, na którym było widać kawałek szosy z wyśmienitą panoramą Karpat od Beskidu Wyspowego i Tatr aż po Beskid Śląski. Podczas sierpniowej wycieczki nie omieszkałem sprawdzić na własne oczy, czy owe zdjęcie nie było retuszowane...

Zdjęcie było oryginalne – podjazd na Łysinę rzeczywiście kończy się na widokowej polanie, leżącej na grzbiecie Ścieszków Gronia, zaś zaczyna… na samym dole Kotliny Żywieckiej, nad Jeziorem Żywieckim, przy skrzyżowaniu dróg wojewódzkich 946 i 948. Po pierwszych 600 metrach od skrzyżowania jest już okazja do pierwszego fotopostoju, bo szosa przekracza rozległą łąkę, z której rozpościera się widok na Jezioro Żywieckie. W upalny, letni dzień pełno na nim łódek, a na wąskich plażach trudno o wolne miejsce. Pierwsza część trasy na Łysinę, biegnąca po drodze wojewódzkiej, jest, niestety, pozbawiona cienia, więc słońce daje się tutaj we znaki. Na szczęście kusząca tafla zimnej wody znika z pola widzenia, bo szosa przekracza niewielki garb i opada w dolinę potoku Kocierzanka, w której rozłożyła się wieś Łękawica. Na moście pojawia się kolejna pokusa, bowiem płynący spod Kocierza strumień przegrodzono małymi tamami i z góry widać kąpiących się ludzi. Woda jest zimna i mętna, ale nie odstrasza mnie to od krótkiego zanurzenia. Za mostem na strumieniu zaczyna się druga część podjazdu, która kończy się w Okrajniku, przy zajeździe Pod Jeleniem. Kąpiel pobudza apetyt, więc w karczmie posilam się przed dalszą drogą. Ceny są niskie, dania smaczne, zaś znad talerzy, nieco w oddali, wyłaniają się grzbiety granicznego pasma Beskidu Żywieckiego.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz