okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2013 >> 9/2013 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Do podstawówki, obok której mieszkam, pewien chłopiec zaczął przyjeżdżać rowerem. Przypinał go do drzewa i był samotny w swej aktywności. Jednak kiedy przed szkołą zamontowano prosty stojak na 20 bicykli, sytuacja zmieniła się błyskawicznie. Odtąd wszystkie miejsca są regularnie zajęte i spóźnialscy muszą przypinać rowery do ogrodzenia i drzew. I stało się tak, mimo że zamontowano zwykłe wyrwikółka, w dodatku poza bramą szkoły, a większość dzieci mieszka w najbliższej okolicy. Ten drobny przykład pokazuje, jak wielkie jest zapotrzebowanie na odpowiednią, przyjazną uczniom rowerową infrastrukturę. Jednak póki nie stworzymy warunków, póty nie zbierzemy owoców. Dojeżdżanie dzieci rowerem do szkoły może być czymś najzwyklejszym w świecie. I bezpiecznym – nawet bez kasków i odblasków – bo kluczowe są mentalność kierowców, infrastruktura drogowa i szacunek do prawa, nie zaś nawet najsłuszniejsze nakazy, zakazy i kary.
Nie bądźmy samolubni – dzieci mają prawo do korzystania z najdoskonalszej maszyny, jaką wymyślił człowiek. Czy zapomnieliśmy już, czym dla dziecka jest rower? To nie jest zwykły pojazd, lecz szczebel w rozwoju społecznym, kolejny poziom inicjacji, podnoszący poczucie własnej wartości.
Miejmy również na uwadze, że są dzieci, które po prostu muszą się dostać do szkoły samodzielnie. One nie mają wyboru, a dojazd rowerem skraca czas przebywania na drodze, co zawsze jest dobre ze względu na bezpieczeństwo. Czy pieszo, czy na rowerze dziecko nie będzie bezpieczne w drodze do szkoły, jeśli spotka się z przejeżdżającym z nadmierną prędkością, na nic niezważającym kierowcą, zajętym rozmową telefoniczną. Nawet jeśli będzie trzeźwy w swym „bezpiecznym” aucie. Poduszki powietrzne i strefy zgniotu na nic się zdadzą jego ofiarom.
Rowerem jest szybciej, wygodniej i lżej niż pieszo. I co najmniej równie zdrowo. Korzyść dla dzieci jest oczywista. Rodzice, którzy do tej pory odwozili swoje pociechy samochodem, też zyskają. Nauczą swoje dzieci niezależności, a sobie podarują przynajmniej kilka dodatkowych minut dziennie. Co zatem wstrzymuje ich, żeby dzieci posadzić na rowerach i wysłać do szkoły? To presja społeczna i głęboko zakorzenione przeświadczenie, że rower jest niebezpieczny. Ale przecież to nie on stanowi zagrożenie. Bezpieczeństwo rowerzysty, ale również pieszego – tym bardziej dziecka! – zależy przede wszystkim od kierowców oraz tych, którzy są odpowiedzialni za organizację ruchu drogowego w okolicach szkół.
Zachęcam do przeczytania całego numeru, ale w szczególności artykułu Ewy Nowaczyk-Przybylak „Dzieci na drodze? To ma sens!”. We wrześniowym numerze „Rowertouru” jak zawsze proponujemy Wam kilka sposobów na spędzanie wolnego czasu na rowerze, jednak czasem chcemy powiedzieć o czymś naprawdę ważnym dla wszystkich w sposób, jakiego trudno oczekiwać po ogólnotematycznych mediach. Bo nikt nie zrozumie rowerzysty tak jak inny rowerzysta.

Marek Rokita
p.o. redaktor naczelny