okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2013 >> Jaka piękna powierzchowność!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Książ i okolice


Jaka piękna powierzchowność!

Marek Rokita
Choćby dla tej panoramy warto przyjechać do Książańskiego Parku Krajobrazowego

Pojechać do Książa rowerem to dla mnie podwójne wyzwanie. Bo, po pierwsze, nie przepadam za nim, a po drugie, tuż obok jest to, co na rowerze kocham najbardziej – góry. Pojadę do Książa, a góry sobie daruję… Czy to w ogóle możliwe?

A jednak. Po wielu perypetiach związanych z niepewną pogodą, resztówkami obowiązków w niedzielny poranek i niespodziewanym odkryciem przebitej dętki, siadam na siodełku i parę razy przekręcam korbą. Na miejsce startu wybrałem Strzegom. Dlaczego właśnie Strzegom? Lubię odwiedzać miejsca, w których jeszcze nie byłem, a że gwoździem dzisiejszego programu ma być zamek Książ, odwiedzony przeze mnie wcześniej już kilka razy, pragnienie zupełnie nowych doświadczeń musiało wziąć górę.
W mieście jest kilka zabytków, ale jeden z nich przyćmiewa wszystko inne w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Ogromna gotycka bazylika pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła to przykład monumentalnej architektury, jakiej pozazdrościć może niejedna metropolia. Jej budowa trwała 150 lat. Solidna konstrukcja – w przeciwieństwie do wielu innych zabytków Strzegomia – przetrwała działania burzymurków z czerwoną gwiazdą na czapce. Dziś jest odrestaurowana, a szczególne wrażenie robią portale wyrzeźbione w piaskowcu. Średniowieczni artyści z wielką pieczołowitością ozdobili wejścia do świątyni ażurowymi wyobrażeniami scen biblijnych i motywami geometrycznymi. Mój zachwyt miesza się jednak z niedosytem. Do środka nie wchodzę, bo nie mogę. Drzwi wejściowe są zamknięte i wyglądu wnętrza kościoła mogę się tylko domyślać. Wszystkie inne miejsca, które w normalnych warunkach zwróciłyby moją uwagę, jak pozostałości murów miejskich czy XVI-wieczna Wieża Targowa, wydają się teraz niezbyt interesujące.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Rokita