okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2013 >> Rower zatrzymany w obiektywie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Krzysztof Deszczyński


Rower zatrzymany w obiektywie

Z Krzysztofem Deszczyńskim, fotografem, pasjonatem teatru, kabaretu, sportu i podróży, rozmawia Sławomir Bajew
Zanzibar, Pwani Mchangani. W oddali plantacje alg, a przy brzegu kobieta z suchymi liśćmi palmowymi na głowie

Przed nami na ekranie komputera Twoje zdjęcia umieszczone na portalu www.obiezyswiat.org – po wyszukaniu użytkownika Deszcz ukazują się 2843 fotografie w 94 galeriach. Oglądanie ich w Twoim towarzystwie jest znakomitym pretekstem do poznawania miejsc, które odwiedziłeś. Nie ruszając się z Poznania, udaję się w egzotyczną podróż, dowiadując się sporo o krajach, w których spędzasz co roku mniej więcej miesiąc swojego urlopu. Zacznę od banalnego pytania o Twój pierwszy sfotografowany rower.
– To było w 2007 roku na Zanzibarze. Wyobraź sobie lazur morza, biały piasek na plaży i samotnie stojący rower. Aż prosił się o zdjęcie. Myślałem, że nikogo tam nie ma, a okazało się, że to nadwyrężony solą i wilgocią sprzęt rybaków, którzy z innymi, gdzieś w oddali, z oszczepem polowali na ryby.
Kiedy pierwszy raz odwiedziłem Zanzibar, nie był jeszcze popularnym kierunkiem turystycznym. Zauważ, że nie mam zdjęć na plaży, zrobionych o zachodzie słońca, a to z prostej przyczyny, że byłem na wschodnim wybrzeżu. Pewnego razu, kiedy po nurkowaniu w zatoce wyszedłem z wody poparzony przez elektryczne meduzy (małe kuleczki z półtorametrową niteczką), usiadłem na brzegu i usłyszałem serię wystrzałów, jakby ktoś strzelał z kałasznikowa. Na plaży zauważyłem jeżdżących na rowerach chłopców. Najeżdżali kołami na te meduzki, które pozostały po odpływie na brzegu i zamieniły się w napęczniałe bańki. Leżały ich tysiące. Rozgniatane oponami były źródłem kanonady.

I co? Od tamtej chwili pokochałeś rower, którym chłopcy dokonali zemsty za Twoje poparzenia?
– Daj spokój! Ale na rowery zacząłem zwracać baczniejszą uwagę. Rower jest bardzo fotogeniczny. Zanzibarskie bicykle przywodziły mi na myśl amerykańskie samochody z lat 50. ubiegłego wieku, jeżdżące do dzisiaj po Kubie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Krzysztof Deszczyński