okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2013 >> Deszcz do przeżycia, puszcza do przejechania

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Podlasie wzdłuż granicy


Deszcz do przeżycia, puszcza do przejechania

Tomasz Żurko
XVIII-wieczny meczet w Kruszynianach. Tatarów osiedlił na Podlasiu król Jan III Sobieski

Zaledwie pięć dni i ledwo 215 kilometrów. Zobaczyliśmy jednak ciekawy zakątek, który mamy tuż pod nosem. Ludzie tutaj są inni niż w mieście, przyjaźni. Komercji jak w Zakopanem prędko nie będzie. Moja żona udowodniła, że każdy może podróżować z sakwami. Najwyżej trzeba trochę skrócić kilometraż. Pogoda też nie jest najważniejsza. Padało codziennie, zmoczyło nas porządnie trzy razy. Nam się podobało.

Mamy wyjeżdżać jutro, a tu leje. No nic, czekamy jutra… Jutro nadeszło. Od rana leje jak z cebra. No dobra, spróbujmy jutro. Idę oddać bilet. Nadeszło kolejne jutro. Pada, ale jakby trochę mniej intensywnie niż wczoraj. Dokładam do roweru parasol, który udaje się zgrabnie przywiązać do rury poziomej. Tym razem jedziemy i już. Kupuję kolejny raz ten sam zestaw biletów: Sulejówek – Siedlce – Sycze. Pani w kasie pamięta, jak oddawałem taki sam. Idziemy na peron w Sulejówku – ten, z którego bardzo rzadko odjeżdżamy, zwykle na zachód, do Warszawy. Ale teraz zaczynamy naszą wyprawę na Wschód.
Jedziemy sobie pociągiem. Deszcz, a i owszem, pada sobie ciągle. Naszym celem jest przejechanie na rowerach ile się da wzdłuż wschodniej granicy Polski, tak od Bugu na północ. Może się uda do Suwałk? Wjeżdżamy na stację w Syczach. „Stacja” to brzmi dumnie – porośnięty trawą peron, i tyle. Stąd blisko do Góry Grabarki, naszego pierwszego celu na trasie. Prawosławna Częstochowa jest może i skromniejsza od tej katolickiej, ale robi duże wrażenie. Największe – oczywiście mnóstwo krzyży z wypisanymi intencjami. Jakby wyrastały z ziemi. Można tak chodzić i dumać. Poza tym jest ładna drewniana cerkiewka (na miejscu tej spalonej) i źródełko na dole przy wejściu.
Dalej jest sielsko, ładnie pachnie i mało co jeździ. Po prostu warunki wymarzone! No, i chyba za bardzo się rozmarzyliśmy, bo… lunęło.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Tomasz Żurko
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164