okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2013 >> Z dala od turystów

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Beskid Niski


Z dala od turystów

Grażyna Pastuszka
Przed cerkwią w Krempnej

Pomysł rowerowej wycieczki na tych terenach już od kilku dobrych lat tkwił w naszych głowach niczym ziarno, które nie może wykiełkować. Zwykle nie było nam jakoś po drodze. A to za daleko, jak na krótki weekend, albo, dla odmiany, za blisko i za mało egzotycznie, jak na dłuższą wyprawę wakacyjną.

W końcu jednak nadchodzi ten moment, kiedy docieramy w Beskid Niski – niewielki górzysty obszar wciśnięty między Bieszczady i Kotlinę Sądecką. Słowo „niski” w nazwie geograficznej może brzmieć nieco zniechęcająco. Ale nam nie chodzi o zdobywanie wysokich szczytów i upajanie się panoramą majestatycznych gór. Chcemy chłonąć każdy zakątek tej ziemi – wszystko, co dała jej natura oraz zbudował i pozostawił po sobie człowiek.
Już pierwszego dnia nasz zachwyt budzi niesamowita liczba starych drewnianych cerkwi, które napotykamy prawie w każdej wiosce. Stanowią integralny element tutejszego krajobrazu, nadając mu specyficzny klimat. Łemkowskie cerkwie mają swój własny styl, będący efektem przenikania się na tym terenie tradycji Wschodu i Zachodu. Kiedy patrzymy z zewnątrz, uwagę przyciąga misterne wykonanie budowli. Aż chce się patrzeć i fotografować. Gdy wchodzimy do środka, nozdrza podrażniane są intensywnym zapachem impregnowanego drewna. Takich doznań doświadczamy już w Chyrowej, skąd rozpoczynamy naszą wędrówkę. Z położoną u podnóża góry drewnianą cerkwią związana jest legenda o cudownym obrazie Matki Boskiej z Dzieciątkiem, który miał tutaj przywędrować aż z Węgier, i to bez ludzkiej pomocy. W okresie międzywojennym przybywały do niego liczne pielgrzymki, nawet ze Słowacji. Nie sposób wymienić wszystkich napotkanych po drodze cerkwi, ale warto wspomnieć o kilku, które naszym zdaniem wydają się najbardziej interesujące. W Krempnej docieramy do greckokatolickiej cerkwi świętych Kosmy i Damiana.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Grażyna Pastuszka