okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2013 >> 7/2013 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Właśnie mijają dwa lata, kiedy żegnałam się z Redakcją i Wami, Drodzy Czytelnicy, odchodząc na urlop macierzyński. Czas mija nieubłaganie, a przede mną kolejna dłuższa przerwa w pracy, podczas której zastępować mnie będzie Marek Rokita. Życzę Wam wszystkiego dobrego, satysfakcji z lektury każdego numeru „Rowertouru” i celowo nie piszę „do widzenia”, a „do zobaczenia” na łamach w niedalekiej przyszłości.
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna


Wszystkich tych, którzy wierzą, że dwa razy na ten sam rower się nie wsiada, przepraszam. Ale przecież kiedy nas zabraknie, ktoś musi ciągnąć ten rowerowy wózek. Zabrzmiało skargą? Bynajmniej. To wielka przyjemność przygotowywać dla Was kolejny numer „Rowertouru”.
Zaczęło się lato. Podobno nie czeka nas zbyt wiele pogodnych dni, ale przecież rowerzysta znajduje upodobanie w każdej aurze. Niezależnie więc od tego, jak będzie, zapraszam na szlaki, a najpierw do lektury naszego magazynu. Jak zawsze, chcemy Was zainspirować do odwiedzenia bliższych i dalszych zakątków. Dla tych, dla których najważniejsze są miejsca, ludzie albo sama droga – odwiedzamy gorącą Chorwację i zimną Norwegię. Zaglądamy do lubianych regionów, takich jak Podlasie czy Beskid Niski. No i radzimy, jak tam dotrzeć. Temat kolei żelaznej wraca ustawicznie. Ostatnio dwukrotnie jechałem z rowerem pociągiem. Raz uzbierało się wszystkich cyklistów z dwa tuziny. Zajęli cały przedział dla podróżnych z większym bagażem oraz wszystkie przejścia między przedziałami. Kolejarze przyjmowali kolejnych niemal z otwartymi ramionami, zachowując uśmiech na twarzy. Za drugim razem byłem w całym pociągu sam jeden cyklista. I mimo to w kasie nie udało mi się kupić biletu, a konduktorka podczas wypisywania niemal nie wybuchła niczym zaspawany imbryk na otwartym ogniu. I, spieszę wyjaśnić, nie na mnie była zła, lecz na przepisy, które ją zmuszają do dodatkowej pracy.
Coraz więcej nie najmądrzejszych przepisów, coraz więcej ograniczeń. Coraz więcej powodów, żeby wsiąść na rower, pojechać przed siebie i wybić się choć na chwilę z codziennego rytmu. To naprawdę działa.
Dla rowerzysty szczęście to chleb powszedni. O tym również przeczytacie w lipcowym „Rowertourze”. I to nie tylko w wywiadzie z filozofem Tomaszem Sahajem. Tak naprawdę każde zdanie napisane przez naszych autorów świadczy o tym, że zdrowi ludzie chorują na cyklozę.
Marek Rokita
p. o. redaktor naczelny