okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2013 >> Cziem chata bogata

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Białoruś


Cziem chata bogata

Adam Chabiński
Uczestnicy wyprawy w stosownej dla miejsca i klimatu pozie

Białoruś – kraj przez wieki będący w granicach Rzeczpospolitej. Obecnie miejsce wręcz zapomniane przez nas, Polaków. Postanowiliśmy sprawdzić, czy to rezultat białoruskiej polityki, czy może efekt medialnej nagonki i ustawicznego straszenia reżimem Łukaszenki.

Formalności załatwiamy w kilka tygodni. Mamy zaproszenia, obowiązkowe vouchery, wykupione ubezpieczenie oraz paszporty z wbitymi wizami, a także program wycieczki objazdowej. Każdy wjazd na teren Republiki Białorusi musi nosić znamiona zorganizowanego. Dogadujemy się więc z jednym z biur podróży i ustalamy, że jedziemy „Śladami Adama Mickiewicza. Miejsca, w których przebywał i tworzył wieszcz narodowy”. Rzecz jasna, nie mamy zamiaru podążać wzdłuż wytyczonego przez kogoś szlaku. Otrzymany w biurze dokument to jedynie podkładka dla białoruskich służb granicznych. Wiadomo, bumaga dla urzędnika rzecz święta.
Jako że każdy z nas mieszka w innej części kraju, za miejsce startu wybieramy zaprzyjaźnioną leśniczówkę w Cieliczance, kilka kilometrów za Supraślem. Szybko okazuje się, że zbyt mocno obciążona przyczepka Sławomira niebezpiecznie wygina śruby mocujące zaczepy dyszla. Usuwamy usterkę i ruszamy. Mkniemy przez Puszczę Knyszyńską ku miejscowościom Kołodno i Królowy Most. Mijamy Wzgórza Świętojańskie, Michałowo. Następnie asfaltem i szutrówkami zmierzamy ku Białowieży. Zaraz za Narewką zanurzamy się w ostępy ostatniego pierwotnego lasu Europy – Puszczy Białowieskiej. Upajam się zapachem świeżości, kryształowo czystym powietrzem i przyjemną wilgocią. Nagle nastrój pryska. Trach! Paweł łapie gumę. Po niespełna kwadransie mkniemy już w świetle reflektorów po wygodnym – jak na śródleśny – szutrze, aby późnym wieczorem znaleźć się w Białowieży u kolejnego zaprzyjaźnionego leśniczego.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Adam Chabiński