okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2013 >> Jak porządnie zmęczyć mamę

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Jura Krakowsko-Częstochowska


Jak porządnie zmęczyć mamę

Małgorzata Miłoszewska
Z Maczugą Herkulesa w tle

Nie umiem jeździć na wyprawy rowerowe, a wydaje mi się, że świat realny i wirtualny wokół mnie składa się wyłącznie z ludzi, którzy właśnie zamieścili relację ze swojej kolejnej wyprawy lub zapraszają na opowieść o niej. Na dodatek jestem tchórzem, który za pierwszym zakrętem na osiedlu już odczuwa potrzebę powrotu, żeby nie wypuścić się za daleko. Nie ze względu na wątłe siły, choć i do tego podchodzę z pokorą, ale z powodu beznadziejnej orientacji w terenie.

Od zawsze mieszkam w Szczecinie, a od kilkunastu lat dwa kilometry od lasu. Niestety, po dziesiątkach wycieczek do niego nadal wszystkie drzewa są identyczne. Dlatego preferuję opcję jazdy za rowerem męża, ewentualnie syna, niż samodzielne nawigowanie z mapą w terenie. Ale cóż począć, kiedy obaj – mąż i starszy syn – wypuszczają się na drugi koniec Europy (Marek i Mateusz Miłoszewscy – ich wyprawy były wielokrotnie opisywane na łamach „Rowertouru” – przyp. red.), a w duszy w końcu coś podszeptuje: „Jedź!”. Wiek młodszego syna przez lata był doskonałą wymówką do pozostawania w domu. Jednak z chwilą, kiedy Marcin skończył pierwszą klasę, kurczowo złapałam się pierwszej wymarzonej lokalizacji, poczytałam, pooglądałam dostępne zdjęcia i… zdobyłam się na odwagę podjęcia decyzji, że w połowie lipca ruszam z moim ośmioletnim dzieckiem na Jurę Krakowsko-Częstochowską. Nigdy tam nie byłam, a wabik w postaci zamków, bądź ich ruin, wydawał się wystarczająco kuszący również dla Marcina.
O przygotowaniach trudno tu mówić, ponieważ świadomie wybrałam miejsce bardzo uczęszczane turystycznie, by nie przepaść w jakiejś odludnej głuszy. Miałam dość dokładną mapę, ale pewnie nieraz nawet nie zauważyłam, że przed naciśnięciem pedału wpatruję się w nią do góry nogami. Cóż, Anioł Stróż czuwa podwójnie nad blondynkami.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Małgorzata Miłoszewska
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164